cd. Plagiat… a kontinuum

Blog, na którym widniała moja skopiowana twórczość, został zastrzeżony. Zatem, nie jestem pewna, czy moje teksty są usunięte. Ale będę się temu jeszcze przyglądać, a autorka poczuwa się do winy. Przynajmniej tyle.

Dziękuję za ciepłe słowa od wszystkich moich czytelników, które otrzymałam przy tej okazji… I nie dlatego, żeby się pochwalić, oddaję tu te wersy, ale dlatego, że cały czas ma miejsce ciągłość pomiędzy przeszłością, teraźniejszością, a przyszłością, którą świat jakoś tam dostrzega. Idealnie, gdyż ja chcę pozostać takim kontinnum. Bez chęci bycia „naj”. Bo popełniłam i nadal popełniam wiele błędów. Ale ponad tym wszystkim, jest we mnie chęć bycia „w porządku”. Po prostu. I zawsze. Nawet, jeśli mam za to zapłacić większą cenę, niż jestem w stanie, i będę krwawić, przeżyję. Bo ocali mnie zaufanie do siebie, wcale nie do ludzi.

AŁ – „jeśli kradną Twoją twórczość, to oznacza już tylko jedno – jesteś dobra ;)”

TW – „ktoś zazdrości, ktoś nie jest w stanie wyrazić czegoś własnymi słowami, ktoś chce być fajny, ktoś ma tupet… Ale to dobrze, że nadal tworzysz i twórczo prowokujesz… ja dziękuję Ci za inspiracje… wszystkie… ”

I bez okazji, kiedyś FK –  „Idziesz sobie i ot, na kępce darni, na rozstaju dróg siedzi dziewczę. Nie zaprzyjaźniasz się z ludźmi, ale to dziewczę tak siedzi i nigdzie się nie spieszy. Niekiedy zatrzymujesz się przy niej i siadasz obok. Nie patrzycie na siebie, nie mówicie nic, tłumy ludzi przechodzą obojętnie, mało kto umie dostrzec samotność w sposobie, w jaki ludzie trzymają dłonie przy twarzy. Mrużysz ślepia, bo słońce wpada w nie natarczywie, sięgasz po źdźbło trawy, wkładasz do ust, ona łypie na Ciebie, z pomiędzy palców. Udajesz, że tego nie widzisz, zamykasz oczy i unosisz głowę do nieba, ona wykorzystuje tę chwilę, gdy nie patrzysz i myśląc, że nie wiesz co w tej chwili zrobi, zrywa źdźbło trawy i wkłada je do ust (…). Nawet, jeśli nie gnasz za złotem i nie poszukujesz skarbów, spotykasz często ludzki diament. Zakładasz go na swoją duszę jak biżuterię. Ja nazywam ją Elfem.
O., jesteś jak dzieło sztuki; takie, jakie eksponuje się w najlepszym miejscu (…). Cenię Cię za Ciebie samą, za tęsknotę za dobrym, inteligencję i mądrość. Za bycie ładną, zmysłową i za bycie zwykłą nauczycielką na boisku. Za Twój wdzięk, bo wdzięk to też sposób bycia, a Twój jest bezbłędny.”

Przypominając sobie pewne magiczne (ale już niewidzialne) Istoty z mojego życia, ostatnio natrafiłam na ten cytat (żałuję, ale nie znam autora): „Niektórzy po prostu są na chwilę. Może i najważniejszą w życiu. Może tą jedyną, do której będzie wracać się przez lata, nawet gdy pozostawione spojrzenie doszczętnie wyblaknie. Ci, którym zawdzięcza się choć jeden wers, są pomimo. Trzeba tylko iść dalej. Po inne spojrzenia. Po inne chwile. Po nowy początek. By nie zatracić w sobie chęci do czegoś, dzięki czemu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy.”

Muzycznie na dziś – Andrzej Piaseczny & Seweryn Krajewski „Nie jesteś sama”.
 * Fot. Dariusz Banasik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.