Lúthien Nessa Tinúviel i … A/O

W nowej formie mój „Powrót do niewinności”. Podsumowano go trafnymi słowami: „ulotna aura kobiecości, roztaczana przez bohaterkę sesji”… Zgodziło się to, przy okazji, z tym wszystkim, co ostatnio. Dwa dni temu uczestniczyłam w niezwykłym wydarzeniu. Myślę, że tylko miłość, którą widzimy, której doświadczamy, którą obserwujemy przez lata, może wywołać taki dreszcz na plecach, a w swojej sile, uspokoić zmącony stan ducha.

Nie przez przypadek też, od dzisiaj nazywam się Lúthien Nessa Tinúviel :) i mam warkocza ;).

A dalej Ola z „A/O”. Tak sobie zawsze wyobrażałam bycie na rozkładówkach, i tak też się udało ;). Inny odbiór niż ten, jaki widzi się, biorąc do ręki magazyn o modzie, gdzie kobieta nie ma na twarzy nawet krzty emocji, a jej ciało nie marszczy się, pomimo że je zgina. Uciekałam od tego zawsze.

Uciekałam od obrazów i ludzi, serwujących światu perfekcyjne kłamstwo. Nienawidziłam tylko nigdy tych momentów, choć to niezwykła umiejętność, kiedy to kłamstwo zwyczajnie demaskowałam. Uciekam cały czas, nie licząc na zbyt wiele wytchnienia. Dziś jednak, znowu udało się, pośród całej tej wędrówki, znaleźć miejsce dla siebie, i w ludzkim świecie.

3

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.