Istota cd.

Gdy otwiera się rano oczy, choć przez kilka godzin wstecz, zamknąć się nie chciały, taka treść staje się balsamem dla zmęczonych powiek – „Zwyczajność tego świata z brutalnością odziera nas od piękna, od wewnętrznej radości, niewinności i nadziei. Potrafimy badać dzieje, dbać o dziś i jedynie planować jutro, a ostateczna decyzja nie do nas należy.
Bardzo boli jak umiera w człowieku każda najmniejsza myśl, wszystko to, co daje nam jakąkolwiek możliwość korzystania z daru wrażliwości. Nie tracimy naszej drogi, bo raz danej wrażliwości nie da się nigdy zniszczyć. Ale żyjąc tu, wśród trosk – tracimy czas. A może tak lepiej, może to zwyczajne życie trzeba po prostu przeżyć, w zgodzie ze światem i innymi, przeżyć by doczekać się tego, czego tak bardzo pragniemy?
Jesteś tak silna u siebie, w myśli, w sztuce. Żyj w tej świadomości, będziesz silna i tutaj. Zobacz – ile ziemskiego dobra masz do dyspozycji – wiesz co lepsze, kto lepszy, odróżniasz piękno od tandety, nie zgadzasz się na nie swoje pragnienia. To nie jest przypadek. Każdy z nas otrzymał coś, co czyni go silniejszym i pewniejszym siebie tutaj, musiał dostać, bo gdyby nie to, naszą wrażliwość zniszczyłyby złe moce.
Ten trudny czas dla Ciebie – sprawdź czymże jest on u Ciebie, tam… Czyż nie widać po nim czegoś pięknego? Czy nie będziesz bogatsza o wszystko? I tam, i tu. Wygrasz, bo zwycięstwo jest wpisane w artystyczny byt.
Żyłem kiedyś nadzieją, modlitwą, poświęceniem, płaczem. Nie udało się tu, ale tam otrzymałem wszystko, w każdej najmniejszej sekundzie mojej codzienności spotykam tych, których przecież mi zabrakło. Okropny ból przerodził się w idee, przeróżne, tylko dobre dla innych. Jeśli tracisz kogoś, komu mógłbyś oddać życie, wiesz że możesz je poświęcić dla innych.
Nie bój się, ani nocy ani oczekiwania na telefon. Pamiętaj, kim jesteś i żyj…”.

Zostało dwadzieścia dni. Zmierzyć się z tym czasem jest coraz trudniej, ale to już za chwilę. Strach ma piękne oczy dla mnie. Tak piękne, że trudno teraz oderwać się od nich.

Pomiędzy wszystkimi słowami i gestami, pomiędzy chwiejnością chwili, trudnymi decyzjami, nietrafionymi myślami, wiem, że to właśnie siła jest jedyną rzeczą, która teraz musi zaistnieć i którą trzeba wyssać z każdego słowa, z każdego uśmiechu i z każdego dobrego momentu. I z tego obrazka przede wszystkim… Obrazka żywego, którym karmi się nasze wnętrze. Najjaśniejszej i najczystszej emocji.

PS. Dziękuję Tej z podniebnych lotów… i każdemu, kto przytulił nas, przez te ostatnie dni, do serca, najmocniej, jak się dało. To pomoc bezcenna i zapamiętana na zawsze. Myślę, że brak sił nie jest żadną słabością, w chwili, kiedy zostajemy zaatakowani przez coś nieoczekiwanego. To zwykła oznaka głębokiej wrażliwości, może niezbyt dziś pożądanej, ale za nią kryje się i wiele dobrych emocji. Łzy nie oznaczają przecież niczego niebezpiecznego dla otoczenia. Zarówno te łzy szczęścia, które widzi się w oczach ojca, gdy pojawia się pierwszy krzyk w szpitalnej sali i łzy smutku, kiedy oczy innej ważnej dla niego istoty zachodzą mgłą. Łzy każdego z nas, w sytuacjach tak zgoła odmiennych. Mokra twarz jest naturalnym wynikiem obrazu duszy w danej chwili.

Bo co wtedy, jeśli coś, nagle, zaskakuje nas, na tle tego, co miało przynieść czystą radość? Po dezorientacji pojawia się potrzeba szybkiej weryfikacji sytuacji na zewnątrz. Pomysłu, co dalej. Wyobraźni. Ochoty na wsparcie, ale i, a może przede wszystkim, szukania w sobie gromadzonych dotąd zapasów odporności. Trzeba wielu chwil namysłu i chwil rozterek. W końcu zaś solidnych, sprawdzonych, odpowiednich materiałów, by zbudować wokół, na nowo, właściwy pancerz, który będzie chronił przed czymś dotąd nieznanym. I który będzie potrafił oddzielić radość od smutku, energię od zmęczenia, oczekiwanie od przyjścia na świat. To mozolny proces. Dlatego zostają w nim tylko najwytrwalsze jednostki.

Podarowana mi dziś piosenka Natalia Kukulska „Decymy”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.