Dla M.

„Wdychając, wydychając miłość …”.

Jest taka wiara, której nic nie jest w stanie zniszczyć. I miłość, której nigdy nie będę potrafiła opisać. Ale, którą czuję, każdego dnia.

Kochanej M.

” Piękna jesteś dopiero teraz, piękniejszej już nie chcę
Bywasz tylko trochę zmęczona
Ale ja jestem tu po to, by obudzić Cię.
To minie, minie szybko, już kres złego zbliża się.

A ja wciąż będę w Ciebie wtulona
Wtulona mocno, by strzec Cię
Siłą wspomóc, dotykiem utulić
Mgłę oczu odsłonić, z niepotrzebnych łez.

Już za chwilę wiosnę budzimy
Już blisko, zaraz koniec tej zimy
Potokiem śmiechu, lawiną marzeń
W rejs pełni życia zagłębimy się.

… przecież doskonale o tym wiesz.
Płyńmy dalej wytrwale, tam widać już brzeg
Zniszczymy wysokie fale, zniszczymy, co złe.

A potem lato przyjdzie i to,
na co Ty czekasz, i czego ja chcę.
Uśmiechem mnie zawsze powitasz,
gdy pojawię się, ubrana w biel moich marzeń,
i w rytmie naszych serc.

Zobaczysz tam małą dziewczynkę,
wyczarowaną z całej miłości Twej.
I ja Ciebie znowu ujrzę – radosną, i najpiękniejszą
I taką, jaką spotykam, w moim codziennym śnie. ”

 ***

Jej oczy są jak ocean. Głębokie, niebieskie i silne…

To jest niezwykle osobiste. Choć wiele rzeczy nigdy nie ujrzy światła dziennego. Akurat tego, nie mogło tu teraz zabraknąć, w tym szczególnym dla nas miesiącu, kiedy obie rodzimy się po raz kolejny.

Zobaczyłam już najpiękniejszego Elfa na Ziemi :).

PS. Ktoś mi niedawno powiedział, żebym zaczęła o tym mówić. To były bardzo mądre słowa. Przyniosły pewnego rodzaju ulgę. Długo chroniłam akurat tę historię. Z różnych względów. Pewne spojrzenia, bolesne czyny innych, ludzie akty zazdrości, pewne moje trudne decyzje, które podejmowałam jakiś czas temu, dawały mi jasne odpowiedzi na to, czym dziś świat lubi się karmić i czego od nas oczekuje.

Zaczęłam sobie jednak doskonale z tym radzić. Odcinałam się, nie wracałam na te same niesprawdzone ścieżki, rezygnowałam z pewnych rzeczy, ryzykowałam wiele, ale słuchałam zwykle intuicji, oddawałam się modlitwie i wierze. Powtarzałam też innym uparcie: „Raz jestem ładna, a raz nie… w sumie to loteria”. Dobre emocje to są najpiękniejsze obrazki. Po pewnym czasie zrozumiałam też, że ludzkie oko nigdy nie sięgnie głębiej, do życiowych doświadczeń, do serca, duszy i do uczuć, które kryją się właśnie tam i które stanowią najwięcej o nas samych. Do tego, by tam dotrzeć, potrzeba nieziemskiej wrażliwości.

Teraz, po kolejnych trudach, urosłam w ogromną siłę. Nadal wierzę, że zawsze zajdzie się ktoś, kto zrozumie wszystko w całości, bez wyrywania pewnych rzeczy z kontekstu, tak dosłownie, i tak właściwie, ułoży sobie dobrą układankę, bez zbędnych podszeptów. Oprócz tych, którzy już zrozumieli.

Życie jest bowiem, po pierwsze, pięknym wyzwaniem, w którym powinnyśmy odnajdywać naszą rodzinę, naszą profesję i naszą pasję, ale poza tym wszystkim, jest też nieustanną walką z przeciwnościami losu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.