Sen z przeszłości

– Nie lubiłam nigdy tego, że nawet, jak wychodziło szare, Ty widziałeś i tak czarne. Nigdy białe. A białe potrafi być niewinne i prawdziwe. Ale niektórzy lubią czerń – biały jest za jasny, razi po oczach, szary za mdły, a czarny jest zawsze na wierzchu. Ale to kwestia upodobań tylko. Poza tym, czarne pozostaje zawsze czarne, szare to czarne lub białe. Jest jakiś wybór. Czasem jakaś ucieczka. Ucieczka to żadne rozwiązanie, ale daje odrobinę czasu, by dowiedzieć się, przed czym tak naprawdę uciekamy… Każdy z nas ma do niej prawo, gdy innego wyjścia już nie ma. Ból, który jest nie do wytrzymania, powoduje jedynie śmierć. A odwaga polega na tym, by żyć.

– ”Ola, życie i śmierć nie jest kwestią odwagi i strachu. Życie to naturalny pęd już na etapie komórkowym. Tak samo motyl nie musi być odważny, aby chcieć żyć i przeżyć, wiewiórka biega po konarach powodowana samym życiem, pędem do przetrwania, do istnienia.
Ludzie doszukują się jakiejś nadzwyczajnej odwagi w tym, że żyją, tak jakby chcieli nadać sobie cech nadzwyczajności. Życie nie jest po to, by je znosić, ono zwyczajnie jest. To nie ma nic wspólnego z odwagą, z siłą owszem, gdy trzeba wytrzymywać cięgi życia (…).
Co do kolorów, to niestety czerni nie czynią upodobania, lecz jej barwa. Mimo, że szarość to efekt mieszanki czerni i bieli to jednak jest to już szarość. Nie widzisz czerni ani bieli, widzisz po prostu szarość. Nie zarzucałem Ci tego, że wybielasz ludzi, a raczej akonto dajesz im kredyt zaufania. Opowiedziałem o tym, aby ukazać Ci, jak ja to widzę w Tobie. I aby powiedzieć, że nie lubiłem, gdy chciałaś uczynić mnie białym, gdy widziałem czerń innych. To tak jakbyś chciała założyć sobie ogród zoologiczny ale, że śmierć boli, to zmuszasz tygrysy do jedzenia sałaty. A tygrysy nie chcą jeść sałaty, a Ty cały czas masz im za złe, że nie chcą się zmienić. Bo usilnie wierzysz w to, że powinny być roślinożerne, bo to idealnie pasuje do Twojej koncepcji świata. To bardzo ładna koncepcja Ola, ale oprócz króliczków na świecie są i niedźwiedzie”.

– Stałam, patrzyłam i czekałam do odpowiednich chwil. Nie zmieniałam nic. Opowiadałam swoje myśli, a Ty słuchałeś, ale nie przyswajałeś. Nie musiałeś. Nie muszę być taka jak Ty, ani Ty nie musisz być taki jak ja. Nie czerpałabym dla siebie z Twoich zmian, nie musiałam Cię zmieniać. To było raczej odkrywanie, bardzo powolne odkrywanie tego, czego nie mogłam na początku odnaleźć. Obserwacja nie wiąże się przecież z ingerencją. Nie lubię królików (z racji pewnych osobistych wspomnień), więc w moim ogrodzie biegać nie będą. Tygrysa już mam, tylko małego. I nie je wcale sałaty, tylko najprawdziwsze mięso. Uwielbia je, więc go nim rozpieszczam. A niedźwiedzie… do mojego ogrodu są akurat za duże i mają przytłaczającą siłę. Jak już złapią swoim łapskiem, to albo poharatają na zawsze, albo zabiją. Owszem, jeśli mój kot z niewiadomych dla nikogo względów, wyciągnie pazur i zadrapnie do żywego, to potrafi boleć. Nawet i tydzień i miesiąc, ale w końcu rana zniknie. Można niby oswoić niedźwiedzia, bo ten oswaja się łatwo, jednak nawet obłaskawiony bywa niebezpieczny dla tych, co go oswoili. Niech więc biega sam, niech wykorzystuje swoją moc do przetrwania, ale jeśli nie czyni mu się żadnej wielkiej krzywdy, niech stanie spokojnie ze swoim dostojeństwem siły, popatrzy, niech zaświecą mu się na chwilę oczy z tęsknoty za czymś innym, a potem niech powoli odchodzi i wróci na swoje tereny. Inaczej będą na niego polować całe życie, bojąc się, że będzie czynił zło nieustannie, bez względu na okoliczności…

Niedźwiedzi już nie ma. Ani królików. Jest nadal kot. Ulubiony. I istoty lekkie, latające (ale nie ulotne), mające przewagę nad resztą zwierzyny, bo jeśli potrzeba, poniosą mnie na swoich skrzydłach, pokażą świat z lotu ptaka. Przekonałam się, że to one właśnie są najsilniejsze spośród innych.

Zamieniłam więc ten swój ogród w prawdziwą oazę oddechu i spokoju. W stan umysłu. W zapis moich dążeń, lęków, sądów i poczucia piękna. Zapełniłam go wyłącznie istotami bliskimi. I realnymi. Tak, jak zawsze chciałam. Odizolowałam się od całej reszty niepewnych, dziwnych i złudnych postaci. Z ustalonym przekonaniem jednak, że świat ma bardzo różne kolory, śnieg nie musi być biały, a niebo nie ma wcale barwy błękitu. Stworzyłam sobie, po wielu latach poszukiwań, swoją własną przystań.

Być może zamieni się ona niegdyś w pusty, niezrozumiały dla większości step. Być może już taka jest. Być może nigdy nie będę umiała pokazywać w pełni jej siły. Być może. Tego jeszcze nie wiem. Ta niewiedza budzi pewne emocje, ale przekonałam się, że wobec łagodnego serca, zaraz ustępuje.

Jestem, byłam i będę taką, jaka przyśniła mi się dawno temu – jasna, prawdziwa… zupełnie inna od tego, co codzienne. Tak „… jak woda – wystarczająca silna, by utrzymać statek, ale tak słaba, by przelecieć przez palce…”. Potrzebuję nadal pewnych innych przestrzeni, ale tych wielkich białych przestrzeni, które mogłabym wypełnić moją tęsknotą za dobrem i moim lękiem jednocześnie… Przeszłam krętą ścieżką do kolejnego etapu w życiu. Teraz mam już tylko wybór, co dalej. I lżejszą obawę, co jawi się za zakrętem, na drodze, którą właśnie wybieram. Teraz jest o wiele łatwiej. Teraz zdobyłam doświadczenie, prześwietlające większość ciemności lampy, zapasowe koła, widoczne znaki. Zatem, co dziś uczynię, zależy już wyłącznie ode mnie samej. Nie od żadnego innego najpewniejszego przekonania kogoś o mnie.

PS. Przypomniałam sobie kilka dni temu film „Piękny umysł”, oglądany 10 lat temu. I pojawiły się we mnie podobne emocje, co wówczas, które zapamiętałam doskonale. „Zawsze wierzyłem w liczby. W równania i logikę, które pozwalają odkryć sens. Ale po życiu poświęconym takim poszukiwaniom… pytam, czym jest logika? Gdzie ukryty jest sens? Moje poszukiwania wiodły mnie przez świat fizyczny, metafizyczny, urojony i z powrotem. I dokonałem najważniejszego odkrycia w mojej karierze. W moim życiu. Tylko w tajemniczych równaniach miłości można odnaleźć prawdziwy sens…”. Kalkulacja nigdy nie będzie moją dobrą stroną. Co nie zmienia faktu, że wcale nie musi być.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.