Wczesną wiosną

W końcu napiszę coś dłuższego. Tymczasem wrzucam tylko fragmenty tworzącego się opowiadania „Wynik serc”:

”Znajomy on. Tym razem, to miejsce nie wyglądało tak dobrze, jak wtedy, gdy spotkałam go po raz pierwszy. Surowy korytarz zdradzał specyfikę tego budynku. Ale mój przyszły rozmówca siedział spokojny. Miał wypisaną na twarzy łagodność i fachowość zarazem. Gdy usłyszałam pierwsze słowa, moje serce zaczęło bić niezwykle szybko. Kadry z ostatnich miesięcy przewijały się jeden za drugim.
– Jesteś gotowa?
– Nie można być gotowym na taki wynik.
– Sprawdzamy…
Wstrzymałam oddech.
– To nie to – oznajmił. To nie w tym tkwi problem. Tak, jak mówiłem ostatnio, musisz podejść do tego inaczej. Ale zdaje się, że nie tylko Ty, prawda?
– Jednak to narasta, zdaje się, że rośnie w coś niemożliwego do pokonania.
– I będzie narastać. Dlatego musisz zastanowić się, jak żyć z wynikiem 0 i wynikiem 100%.
– A jeśli to też wynik serc?
– Tutaj jest wszystko, według Ciebie (położył dłoń na bijącym organie). Ale tylko to (pokazał na moją ulubioną część układu nerwowego, jaką jest mózg) może wskazać Ci właściwą drogę. Drogę bez złudzeń.
Opuściłam wzrok, aby ukryć stan wzruszenia, jednocześnie przypominając sobie słowa bliskiego niegdyś jego. Życie bez złudzeń jest łatwiejsze”.

***

Co jakiś czas dziękuję… I teraz też… Bliskim i dalszym, co nie boją się być dalej, choć są rozproszeni po wielu miejscach. Dziękuję za wszystko, co przez ostatni rok czyniliście. Za wszystkie dobre momenty, wywoływane i pożądane, za siłę, wsparcie, wiarę i dobro. W ostatnim czasie mój telefon dzwonił nieustannie, z dawką pozytywnych myśli. Nikt z Was nie chciał uwierzyć, że będzie coś jeszcze, poza tym, co już jest. I dobrze! W ten sposób i ja nie uwierzyłam. Ale byłam naprawdę blisko.

Sprzeczność pewnych kwestii powoduje, że to ja muszę wybrać tę dobrą drogę. Do mnie należy ostatnie słowo. Tym razem, tylko do mnie.

Wiosna zaś, jak już w końcu przyjdzie w pełni, to rozjaśni mi nieco zasypane śniegiem ścieżki.

Tymczasem Skarbul koi, raduje, daje nieziemską siłę… i rośnie nam, jak na drożdżach. I lada moment zacznie stąpać :).

Nutowo, z powiewem wiosny – Jamie Woon „Shoulda”.

„walked when I shoulda run
ran when I shoulda walked (…)

… and your head’ s in the ocean
too deep to know where you’re going
hoping time can be frozen
and you’ll end up where you really belong…”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.