Listy

„Co roku ten zapach wypełnia mój pokój… Jej listy zawsze pachną niezwykłą wonią, która zostaje na moich palcach, wypełnia pokój, a z domieszką aromatu kawy przenosi człowieka w świat nadludzki. Jak laurka z dzieciństwa…, nawet z tego złego i smutnego dzieciństwa, bo kiedy jesteśmy dziećmi mamy swoje światy, wyspy, na które uciekamy. Niektórzy zostają tam dłuższy czas niż powinni, a później musi ich wyrwać jakiś potężny sztorm. Jestem jednym z nich, widzę jak muszę opuścić swoją wyspę, jak muszę zostawić swój świat za sobą”.

&

Małe tęsknoty
Moje listy do Ciebie wcale nie są dobrym sposobem na to, byś się odezwał. Pachną, nie tyle mną, co przewidywalnością, że w końcu dasz znak. Miłe, ale przewidywalne. Choć wówczas istniałaby Twoja porządność. Ale Ty nie chcesz być porządny.
Dorastamy w zawrotnym tempie. I to wcale nie boli. Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za swoje słowa, ale za czyny i uczucia, które budzi w innych. Nie można urządzać sobie testów na czyichś emocjach, po to, by sprawdzić swoją wartość. Dojrzałość (porządność) to w końcu umiejętność decydowania nie tylko o swoim życiu.

&

„Zazwyczaj się ze mną nie zgadzałaś i tupałaś swoimi nóżkami. Ależ uwielbiałem to. Jesteś jedyną kobietą na świecie, której to pasuje i u której mogę to znieść. Definiowałaś mnie, mój mózg, moje tendencje i zawsze mówiłaś tak, że słowa te wywoływały dreszcz na plecach. Z Tobą można byłoby nigdy nie dorastać…”.

&

A Ty przecież często tak nienawidzisz, że mógłbyś o tym wykładać. I tak oddalasz od siebie uczucia, że dla złamanych serc mógłbyś być jak lek, działający natychmiast po zażyciu.
Nie wiem, w jakiej relacji powinniśmy zostać. Jak będziesz miał pomysł na nią, powiedz mi… Ja nie słucham już mojej intuicji…, bo ona zawiodła. 

&

Muszę walczyć. Całe życie. „Prawie co dzień, kiedy się kładę, wiem, że to coś przyjdzie, wbije szpony w moją duszę i zacznie szarpać. Ale kładę się i wiem też, że to zniosę, wstaję rano i uśmiecham się do tego, pozostawiam za sobą i równie ironicznie mówię, że zobaczymy się wieczorem. Ze złem można wygrać, a ból można znieść. Dlatego wyzwalaj się dalej dzięki przeszkodom. Definiuj rzeczy, zjawiska, które dla ludzi są istną fantastyką. Po prostu wstań i idź i wciąż idź… I nie broń ludzi własną krwią. Nie tych, których bronisz z założenia, będąc w przekonaniu, że gdy są mili, muszą być dobrzy. Broń tych, za których chcesz krwawić.

&

można zbudować most, żeby przebiec szybko do siebie

można wyleczyć serce, mając serce skażone
można się nie podporządkować światu
można powiedzieć – tęsknię – osobiście, jak się kocha

można napisać list ręcznie
można dać sobie wolność
można tworzyć związek, pod warunkiem akceptacji i  równowagi w braniu i dawaniu
można czuć ciepło i ogień
można zatonąć w dobroci i pożądaniu

można ujrzeć prawdę w kłamstwie obok
można wymazać wspomnienia i żyć marzeniami
można popełniać błędy i cieszyć się z wniosków, jakie one przyniosły
można czekać bardzo długo na pewne chwile.

Nie walcz. Nie złość się na siebie. Uwierz. Akceptuj wszystko, co daje los.

Musisz uwierzyć w dobro,
ale i w miłość (wymarzoną)
może nie teraz, nie zaraz, nie dziś i nie jutro,
ale uwierz
to jest też Twoja emocja.

&

Chciałbym wyczarować dla Ciebie szczęście…, gdybym tylko mógł…, ale jak wygram ten skuter, to na pewno oddam go Tobie :-).

&

Chciałabym, abyś czasem potrafił odpoczywać i stał się człowiekiem nie walczącym, zmrużył powieki i zdjął rękę ze spustu…

&

„Niekiedy zatrzymujesz się przy siedzącej na rozstaju dróg dziewczynce i siadasz obok. Nie patrzycie na siebie, nie mówicie nic, tłumy ludzi przechodzą obojętnie, mało kto umie dostrzec samotność w sposobie, w jaki ludzie trzymają dłonie przy twarzy. Mrużysz ślepia, bo słońce wpada w nie natarczywie, sięgasz po źdźbło trawy, wkładasz do ust, ona łypie na Ciebie, spomiędzy palców. Udajesz, że tego nie widzisz, zamykasz oczy i unosisz głowę do nieba, ona wykorzystuje ta chwilę, gdy nie patrzysz i myśląc, że nie wiesz, co w tej chwili zrobi, zrywa źdźbło trawy i wkłada je do ust”.

&

Żyjesz po tej ostatniej wizycie w piekle ;-)?
eh… coraz częściej stajesz u jego wrót
nieustannie musisz stawać z kimś w boje
wygrywasz, ale nawet lekka walka męczy

nie wiem, co Ty tam masz za układy, ale wierzę jeszcze ciągle w Ciebie
zawsze będę wierzyła
niech już będzie sobie ta naiwność we mnie względem Twojej osoby
taką naiwność możesz mi wybaczyć

zaczynam pisać,
jak napiszę coś mądrego, to Ci podeślę
i od razu uprzedzam, że pewne konstrukcje zdaniowe, słowa, analizy będę pożyczać
skoro już spotkałam Ciebie, to może i również po to, żeby czerpać z Twoich myśli

Ty się marnujesz w tym Twoim słowie, mogliby Cię czytać do porannej kawy i przed snem, ale Ty lubisz się marnować…

co do mnie, nie chcę mówić o sobie, wiesz, że żyć mi jest trudno, co niczego nie zmieni, bo Ty nie jesteś dobrym przyjacielem (choć zdarza się, że Ciebie tak nazywam), jednak to nie to. Mniejsza z tym (jedna z wybranych konstrukcji zdaniowych).

Spotkamy się jeszcze i tak po drugiej stronie, ja będę prosić swojego Boga, żeby wypuścił mnie z wizytą do Ciebie (po tym oczywiście, jak Ty mu zwyczajnie zwiejesz ;-), a Ty będziesz prosił diabła, żeby mnie nie zdemoralizował, jak już zastukam do tych piekielnych wrót.

&

„Kłócę się z Tobą tak często o pewne rzeczy, a zwyczajnie mówię o schematach, gdyż widzę o kilka kroków naprzód, ale bez megalomanii… Jako dziecko zamiast marzyć o rowerach, zegarkach, grach, ja myślałem tylko, aby dostać maszynę do pisania, z którą mogłem tylko zostać wciąż sam. Sięgałem głęboko, tak głęboko, że zacząłem docierać do wody. Do wody na suchej, płowej pustyni. I ta woda miała moc. Ktoś mi pisze, że jak to jest, iż ten ktoś, będąc dużo starszym nie wie tego, co ja mówię, że nie umie radzić sobie z życiem i abym uczył go. Nie wie, bo nie spędzał dni i nocy w piekle, w piekle fizycznym i piekle duchowym. Kiedy sięgasz do mózgu, w duszę, najgłębiej jak tylko pozwala Ci na to odwaga to musisz mieć taki wzrok jak ja. Kiedy sięgasz i potrafisz rozumieć”.

&

Jesteś uśpiony dla ludzkości, ale gdziekolwiek indziej możesz się znaleźć, w moich myślach pozostaniesz taki sam.
Tak samo delikatny, niezdarny w rzeczach zwykłych, a obcujący z niezwykłością,
nieprzystosowany do tego, co jest, a przystosowany do tego, co być powinno,
twórczy, samotny – niszczony przez zwierzęcą siłę…

&

Jesteś ozdobą gatunku…, a ja tylko przechodziłem obok Ciebie… i pewnego dnia pękło niebo… i runął straszny deszcz”.

&

Próbowałam odnaleźć Twoją połówkę. Ale trzeba być bardzo silnym człowiekiem, by przekonywać Ciebie do istnienia serc. Zdaje się, że uciekłeś od świata, w którym się urodziłeś, bo nie znajdujesz tu siebie… Swoim młotem rozbijałeś marzenia, nie wierzyłeś w anioły… Pamiętaj jednak,  że siła mija bezpowrotnie, a walka zawsze ma swój koniec…
By ogień nie palił, światło nie raziło, powietrze nie ciążyło, a deszcz niczego nie rozmazał.

&

„Nawet jeśli nie gnasz za złotem i nie poszukujesz skarbów, spotykasz często ludzkie diamenty.
Zakładasz je na swoją duszę jak biżuterię. Ja nazywam ten diament Elfem”.

Ludzkie mózgi są trudne. Skomplikowane. Czasami ma się nadzieję na złagodzenie wrogości wobec wszystkiego. Kiedy jednak nie uda się zmienić czegokolwiek, ucieka się daleko… Ponad to. Ucieczka nie oznacza jednak wygranej. Nie oznacza też przegranej. Niemniej nadal ogromnie przytłacza, nawet tych, którzy chcieli bronić wybranych i krwawić za nich.

Fragmenty mojej książki „Niewidzialni” .
Cytaty w cudzysłowie autorstwa Magniego.

Muzyczne tło – Kaczor „Szukając Siebie (Przyjaźń Duma Godność)”.

PS. A dziś dostałam to – „Nie czuj się tak całkowicie, do końca i nieodwracalnie odpowiedzialna za wszystko. To moja robota – BÓG”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.