Tak blisko

Patrzę na Nią i już wiem, już doskonale wiem, gdzie chcę pójść i że wszystko, co chciałeś mi od tak długiego czasu powiedzieć, jest właśnie w Niej.

Dziękuję Ci, za wyraźne znaki oraz za siłę na zmiany,
za to, że wskazujesz, że jesteś, że czuwasz i że prowadzisz za rękę…
i za to, że moja wina nie była NIGDY dla Ciebie moją winą, i że NIGDY nie uważałeś, że mogłaby być.
I że pomogłeś mi ją pochować na rzecz OCALENIA.
I że trafiasz do mnie poprzez ludzi, których dziś (nie)przypadkowo spotykam, w sklepie, na ulicy, na kawie, w (nie)pozornych, inspirujących rozmowach
I że wszystko, dosłownie wszystko wziąłeś po prostu na swoje barki, bez pytań
I że bierzesz mnie dzisiaj na ręce, żeby mój ciężar nieść wspólnie…

Dziękuję za każdą minutę, z Tobą spędzaną, i za to, że choć widzisz tę ilość blizn, na ciele, duszy i sercu, nie pytasz, skąd są… Bo wiesz skąd.

A wciąż jątrzącą się jeszcze ranę goisz dotykiem.

I za to, że strzeżesz naszego snu.
I za to, że dałeś mi moc trwania przy najbliższych
i że w końcu pokazałeś mi, że poświęcić się mogę tylko dla tych, którzy nigdy nie przestaną mnie kochać…
NIGDY, choćbym popełniała nieskończoną ilość błędów
I za to, że postawiłeś obok cały szpaler Aniołów…

I za nowe, niedawne małe cudo, wymarzone, piękne projekty
i za PRZYJACIÓŁ. Tych najwierniejszych…
Za Elfy, elfi las i pasje.

I za Elfika, który stał się naszym NAJWIĘKSZYM SKARBEM.

I na koniec, za to, że już nikt NIGDY nie pozbawi mnie marzeń ani nie uczyni z nich mojej winy.

Wspomnieniowo „Dotknij Panie moich oczu”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.