Ściśle taj(o)ne

Przemoknięcie. (Prze)marźnięcie. Zamknięcie oczu na prawdziwą ciemność. Bez marginesu (o)błędu w oczach, a jednak trochę we mgle.

Lekkość na zewnątrz, nikt nie wie, co wewnątrz. Niezadawane pytania. Otrzymywane odpowiedzi. Zapalenie serca, zaczerwienienie ust, zarysowanie dłoni.

Śni, coraz głośniej, sny rosną i rosną i niedługo przerosną. Mija się z tym ramieniem. Patrzy wnikliwie w oczy. Podwójne. Trzyma w spętaniu (nie)ludzkie odruchy.

Na pokuszenie. Na scalenie. Na promienienie. Zaułki, ciepłe, gwarne przestrzenie.
I znów to przymknięcie oczu na spełnienie.

Odtaja, oddycha, odlicza. Trzydzieści, dwadzieścia, jeden.

Zostać na zawsze. Zostać na dłużej.

W dzikości swobodnej, acz niegroźnej, na dobre i niedobre i na litość boską.

(Nie)wiele chyba wie. (Za) mało ciągle chce.

Stachura, Świetlicki, Osiecka, Tuwim – zjawiska, nie ludzie. Dlatego dziś tyle ich tutaj.

„Pamiętaj, kiedy znowu zdziczeję, odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj”. Julian Tuwim

„Słońce jest słońcem w świecie heliosowym, miłość jest słońcem w świecie księżycowym. Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności” . Edward Stachura

„Bałem się zawsze i bałem się wszystkiego, ale przecież jednak niemniej szedłem w noc, w każdą noc, jeżeli tak trzeba było”. Edward Stachura

”  – Wiesz, temu jednemu mężczyźnie chciałabym dać, tak zwyczajnie, tak najzwyczajniej w świecie – jak podarek imieninowy czy urodzinowy – całe moje życie. Bez reszty. Chciałabym być z nim i podróżować z nim, i czekać na niego wtedy, kiedy nie mógłby mnie ze sobą zabierać. Chciałabym dla niego utrzymywać dom w czystości i robić zapasy na zimę, kompoty, konfitury, marynować grzyby, kwasić ogórki, butelkować szczaw, pomidory, kisić kapustę i inne wspaniałości.
Chciałabym mu zrobić na drutach albo na szydełku długi długi ciepły szalik i ciepły sweter, i ciepłe rękawiczki, i ciepłą czapkę, i bardzo ciepłe skarpety, i w ogóle. Bo to tak jest, że dla siebie, owszem, można coś tam zrobić, ale dla drugiego człowieka to już można coś niesamowicie pięknego zrobić, wszystko.
Wszystko. I, czy ja wiem… może jutro zgaśnie słońce, przecież może; albo nam je przesłoni, na zawsze, jakiś straszny potworny grzyb… Przecież może.

Jakże niesamowicie mówi ta dziewczyna – myślałem. Jakim sposobem ona uchowała się i uchowała takie myślenie niemodne w świecie tym, wśród ludzi tych, którzy – sami nie potrafiąc tak mocno i prosto kochać – wszystko robią, żeby taką miłość poniżyć, pognębić, zhańbić, zdeptać, zniszczyć, zamordować (bo inność drażni jednakowość). I specjalne obyczaje w tym niszczycielskim morderczym celu stworzyli, specjalną filozofię, specjalną sztukę, specjalnych specjalistów – artystów, cały specjalny świat. I, no tak, no tak, przecież może jutro zgasnąć Słońce albo może nam je przesłonić jakiś straszny potworny grzyb. Na zawsze, jutro, pojutrze, na zawsze, przecież może się to stać.

– I wiesz – podjęła ona – może to dla ciebie oczywiste, ale też ci chcę o tym powiedzieć, powiedzieć wprost, że jestem za wiernością, za wiernością absolutną…

Wolny ptak jest najwierniejszym stworzeniem tego świata – powiedziałem do siebie w myśli. Ale nie bardzo wiedziałem, po co mi się to zdanie w myśli powiedziało, ani nie wiedziałem, co to zdanie – w całej swojej rozciągłości, w całej swojej skrzydlatości – oznacza.

– … i temu jednemu mężczyźnie byłabym oczywiście absolutnie wierna. W ten sposób, w ten chyba jedyny sposób byłabym też sobie wierna. Byłabym taka, jaka chcę być i jaka naprawdę jestem. Ja to wiem. Ja to czuję. Ten mężczyzna by mi pomógł w tym, by mi pomógł taką a nie inną być, a ja bym się starała tak samo we wszystkim mu pomóc. Bo, myślę, że na pewno bym mu w niczym nie przeszkadzała. Ogromnie ciężko jest o takich sprawach mówić i ogromnie niezręcznie. I raczej nie powinno się zapewniać o czymś, bo to wtedy właśnie wygląda podejrzanie”. Edward Stachura

„Są takie noce
od innych łaskawsze,
kiedy się wolno wygłupić,
wolno powtarzać „nigdy” i „zawsze”,
wolno słowami się upić” . Agnieszka Osiecka

„Tę wąską, czarną gumkę, którą ściąga włosy,
w nocy nosi na ręce, żeby nie zaginęła,
jej nocne obyczaje są zaskakujące,
długo by można na ten temat.

Wyjechała, lecz wróci i niech ciągle wraca,
niech ciągle wracają jej popołudniowe,
poranne i wieczorne obyczaje, znowu
mam życie, ona mi je robi” . Marcin Świetlicki

Fot. Rafał Gontarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.