Noc (od)czuwania

„Przecież, tak czy inaczej, nasze zachowania względem siebie to pasmo niezręczności. Dłubiemy sobie nawzajem w sercach, w oczach, w wątrobach, straszymy się, sprawdzamy, przewiercamy na wylot. Duchowa strona człowieka nie podlega żadnej ochronie. To aż śmieszne: na robienie zwykłych domięśniowych zastrzyków trzeba mieć specjalne pozwolenie, ale majstrować przy duszy ludzkiej może praktycznie każdy, kto zechce: agitator, bliski, daleki, przechodzień, nikt”. Agnieszka Osiecka „Czarna wiewiórka”

„Znalazła się tego dnia sama na bezkresnej drodze… pośrodku obcej krainy…
– Doskonale wiem, co jej się dzieje – wpatruję się w dłonie dziewczynki – W pewnym momencie ktoś, kto bawi się kukiełką na sznurku w ludzkim teatrze lalek, nagle bez powodu bierze nożyczki i ucina tą nić. To jest nić życia. I nie rzecz w tym, że jest ona słaba, bo jedna nić waży na jej życiu, lecz rzecz w tym, że jest ona niezniszczalna i znosi wszystko. Bo kukiełka tańczyła nad ogniem. Znosi dzięki czemuś, komuś, jakiemuś światłu. Walka w ciemnej grocie z potworami ma tylko wówczas sens, jeśli istnieje życie poza grotą”. FK.

***
– Znowu przyszłam, przemoczona i zmrożona. Zimno mi.
– Wiesz, że zawsze możesz przyjść. Moje myśli opiekują się Tobą.
– Przymknęłam powieki, schyliłam głowę, pokonywałam powoli przestrzeń. Chciałam mniej widzieć.
– I…?
– Wiesz co. Nie wygrałam.
– Nie musisz zawsze wygrywać.
– Może więc teraz też za dużo myślałam.
– Nie odejmę Ci dobrego, nie dodam ułomności. Inni niczego nie mają, wszystko muszą sobie dokłamać, dozmyślać, dośpiewać. Ty nie musisz.
– Ale daj mi wskazówkę, taką prostą, najprostszą, jak to zrobić i przeżyć i trwać, nawet, jeśli się wie o wiele więcej niż wcześniej.
– Walcz dalej, jak dotąd. Jestem z Ciebie dumny.
– Walka nie jest powodem do dumy.
– Ale jest sposobem na zyskiwanie siły.
– Siły są.
– A co z podskórnym płaczem?
– Jest inny.
– Jest gorszy. Oczy suche, twarz nieruchoma, a mimo to płaczesz, choć nie drgnie Ci nawet powieka. Idź głębiej, tyle, ile trzeba będzie. Ale pamiętaj, że to nie od Ciebie zależy, kiedy dotrzesz do celu.
– Chcę znaleźć już wyjście.
– I znajdziesz je, bo wiesz doskonale, że istnieje życie poza grotą… A teraz chodź, zamknij zimne okno i oczy, utulę Cię do snu.

Cztery najbliższe splecione dłonie, najbliższe stopy, ułożone niezwykle przy sobie. I jedna, spływająca swobodnie ot(w)arta łza…, niepotrzebnie ukrywana przez tyle czasu.

Przyjdę do Ciebie nocą mroczną…
W chwili samotnej, drogi nie znając,
Przyjdę do Ciebie podczas deszczu
Chcąc pocieszyć, a nic nie mając.

Mroczno będzie, a Ty się nie zlękniesz,
Chwycisz mą dłoń i się przekonasz…
że w noc upiorów bogowie powstają
że i samemu ciemności pokonasz…

Do Ciebie przyjdę mroźnym wieczorem…
Wieczorem mroźnym nie spytasz, kim jestem,
Przystanę na chwilę u Twego boku…
I ukołyszę do snu łagodnym gestem.

W kojącym obliczu wzmoże się noc…
Łagodnie w ramionach uśniesz grzecznie.
Nie dla mych ramion zrobisz to wszakże
Jednak by później móc żyć wiecznie. FK.

Muzycznie: Fink „Sort of Revolution”.

* Fot. Łukasz Sowa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.