Let Go(d)

Pewnie mogłaby być podobna do wielu, ale wychowywała się z wilkami, więc niestety, oprócz lubowania się w przygodach, które miały ją hartować, walkach, tudzież długim oswajaniu się, jej mózg nieszprycowany był nieznośną potrzebą bycia wyjątkowo wyjątkową, w każdej dziedzinie i momentami nawet przeintelektualizowaną, w opozycji do tego, co łatwe i powszechne.
Wstydziła się często, ale lubiła siebie w tych rumieńcach. Tak samo, jak lubiła Wojowników, tych co również nieznośnie czują i są tacy…, tacy niezwykle prawdziwi…

Rozmowa z kimś rozumnym:

– Odnajduję tu symetrię pomiędzy obrazem, a pisaniem, jednym słowem radość dla oczu i duszy, wiesz co układasz z literek.
– Dziś układanie z literek nie jest już takie trudne, mamy podpowiedzi zewsząd, układanie puzzli (życia) to dopiero sztuka, w tym gubią się najlepsi.
– Kiedyś Mrożek zapytany, jak żyć odpowiedział „Ja nie wiem… ” . Mając świadomość tych słów, trochę mi lżej, choć ciągle czytam, analizuję, szukam właściwej drogi… Innymi słowy, eksploatuję moją chęć poznawczą do granic możliwości, ale jeśli zapytasz czy mam obrazek, który chciałbym ułożyć, to odpowiem, że tak. W przypadku, kiedy zadasz pytanie, jak to zrobić, to odpowiem, że tak…, a z tembru głosu wyczujesz wątpliwości i niepewność. Pewnie, gdybym nigdy się na tym nie zastanawiał, byłbym szczęściarzem. W przypadku, kiedy nigdy nie wziąłbym książki do ręki, teraz nie miałbym szans na rozmowę z Tobą… Wolę zatem tę drugą opcję.
– Ale dziś wszystko ma odpowiednią cenę, a artystyczne dusze, no cóż – często kończą, jak kończą…, z czegoś to wynika.
– Zgadzam się, ale nie widzę drogi powrotu… Może dlatego zamierzam zostawić po sobie coś trwalszego niż pomnik ze spiżu… Nie chcę dokonać świadomej anonimizacji swojej osoby.
– I ja nie widzę również i też coś zostawię po sobie…, dużo, a niech mnie czytają w chwilach refleksji.

Zamykając oczy:

„Napisałem szczerze, co czuję. Jeszcze wielu rzeczy nie rozumiem i bardzo staram się zrozumieć, ale pewnie zajmie mi to trochę czasu. Nie mam pojęcia, do czego dojdę. Dlatego nie mogę Ci niczego obiecać, nie wolno mi niczego żądać ani karmić Cię pięknymi słówkami.
Trzeba zacząć od tego, że za mało się znamy. Jeżeli dasz mi trochę czasu, zrobię, co będę mógł, i lepiej się poznamy.
Myślę, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni. Przez to nadłożyliśmy drogi i w pewnym sensie nasza znajomość się wypaczyła, rozwinęła w dziwnym kierunku. Prawdopodobnie nie powinienem był postąpić tak, jak postąpiłem, ale nie miałem innego wyjścia. Nigdy przedtem nie doświadczyłem takiej bliskości i ciepła, jakie czułem wtedy w stosunku do Ciebie. Odpowiedz cokolwiek – będę czekał…”.

Odpowiedź już nie nadeszła. Nie ma szansy w chwili, kiedy pozwoliło się na niektóre emocje.

Otwierając wnętrze:

„Ale pewnego razu, ta tęsknota nagle wybuchnie, przedrze się przez wszelkie Twoje przekonania i opory, wedrze się do Twojej świadomości, wypełni ją całkowicie, wyprze z niej całą resztę i ogłuszy Cię żądaniem zwrotu” – zwrotu czegoś, co otrzymałaś dawno temu, a co Ci tak nieludzko zabierano…, przez lata.

„Prosił, by przypomnieć, abyś dała Mu działać…”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.