X

Te momenty, gdy siedzimy osobno. Jedno krzesło. Pusta ściana. Zamknięte drzwi.1

Cisza z braku. Brakujący oddech.

O tyle słów za mało, kilka liter nieposkładanych w całość. O jeden most za daleko. O dwa ramiona za późno. Bez serca. Duszy. Niewyraźny kontur twarzy.

Blisko, daleko, bliżej, dalej, za blisko, za daleko, za późno, za wcześnie.

Nie tak. Inaczej. Nie ten. Tamten. Nie on. Inny.

Mam tysiące dni. Słów wewnątrz. I pół serce. Bo druga połowa już się gdzieś zgubiła.

A może poszukam jakoś. Wytężę zmysł. Poszukam z zamkniętymi oczami. Zacznę od głowy, skończę na stopach. Znajdę. Odsłucham. Dotknę. Uszczypnę, zadrapię, przycisnę. Ból mnie poprowadzi. Po nerwach. Jeden impuls za impulsem. Półuśmiech. Drżąca powieka. Odciski palców zmyte na nowo.

Zagryzę wargi, zacisnę pięści, zatrzymam łzę.

Jeszcze wciąż nie wiem.

Niewiedza. Niemoc. Niewiadoma X.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.