Od nowa

Stworzyliśmy tryptyk, niebawem efekt końcowy.
Taka pewna niedzielność.

”A z pustką, którą w sobie nosisz, gdzie do tej pory zaszłaś?” Licia Trois

***
Zatem, to czas na nowe światło. Czas od nowa.

Tak rok temu, tak dziś… – W dobrych chwilach oddycham spokojnie, w tych gorszych oddycham, ale nie tylko za siebie. Zaniechałam byle jakich wrażeń… ja, jako kobieta z Żelaz…(nych), boję się niewielu rzeczy i potrafię walczyć z nałogami i wygrać. Świadomość to remedium na wszystko… Chciałam, żeby kolory stały się bardziej nasycone, zapachy intensywniejsze, a dźwięki bardziej wyraziste. Dzisiaj szczególnie. Czasem potrzeba do tego pewnych prostych sytuacji. Pewnych nieskomplikowanych zachowań… Na płaszczyźnie uśmiechów i chwil, które dają poczucie przychylności. Proste chwile, proste emocje… Odczuwam nieco przebrzydłą, nieco dziewczyńską, ale często słuszną intuicją. Czasem się szuka i wypatruje, wywołuje w sobie. Wszystkim, czym się uda. Innymi też można. Hormonami, adrenaliną, byle jak najszybciej przywołać. Winem, literaturą, pisarstwem. Żeby poczuć tylko takie rozbłyski. Ale dopiero, jeśli coś trwa długo, nawet bardzo długo, rozprzestrzeniając się powoli, od środka, spoza lub z samego serca, jeśli się czuje małe ciepło, a potem nawet trochę smutku ściskającego gardło i znowu radość – taką dziką, że chce się płakać i płacze się nawet. Potem przychodzi natchnienie i jeszcze delikatne, trwające wzruszenie. A nad tym wszystkim chęć dotknięcia na chwilę – dłonią, policzkiem, to można wierzyć, że to dopiero właśnie ma sens. Kryształ mieniący się różnymi barwami. Bez pośpiechu, gonitwy, poszukiwań. Coś nadal niedopracowanego, nieokreślonego, ale przynajmniej wyczuwalnego. Małe, będące sumą małych, nie rosnące w zawrotnym tempie.

Muzycznie ostatnio: Sarsa „Naucz mnie”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.