Spójrz…

1Otworzyć oczy na oścież i zobaczyć w nich coś, co będzie już na zawsze.
Na zawsze.
Od dawna w poszukiwaniu tego czegoś towarzyszy ten głos:

– Jak żyjesz?
– Nie pytaj, widzisz to. Gdziekolwiek jesteś, widzisz mnie i wiesz. Nie pytaj.
– Nie chciałem już przychodzić.
– Ja już nie czekam…(to znaczy nie potrzebuję tych niespodziewanych wizyt).
– Wiem, ale pytam dziś, żeby celowo usłyszeć odpowiedź.
– Nie ma jednej i właściwej odpowiedzi.
– Czyli bez zmian.
– Obiecałeś wyczarować kiedyś coś dla mnie. Nie wyczarowałeś. Tym bardziej teraz tego nie zrobisz.
– Ale musisz dać się wyciągnąć. Wyjść z siebie i stanąć obok. I wiedzieć. Mała, wiedzieć w końcu. To już czas.
– Ta wiedza jest przekleństwem. Albo zamkniętym kołem.
– Dlatego wolisz nie wiedzieć? Jak tylko znajdziesz się w bezpiecznym miejscu, robisz wszystko, aby z niego wyjść.
– Bezpieczne miejsce może okazać się pułapką.
– To się nie zmienia, odkąd Cię znam.
– Nie powinnam dokonywać takich wyborów.
– Powinnaś umieć ich dokonać. Przychodzę, by po raz kolejny powtórzyć – Wystarczy spojrzeć ostrzej. Spójrz.

Spojrzała, doprowadzając swoją wyobraźnię do szału.
„Jest zwykłą kobietą z historią na twarzy. Kiedyś wyszła i nie było jej piętnaście lat (to już tyle trwa). Zamyśliła się nad życiem. O mało go nie przespała. Płynna. Romantyczna, lecz chwilami zaprzeczająca wszystkiemu. Obserwowała. Lubiła czyjeś oczy. Bezgranicznie. Gdy na nie patrzyła, układała się pod rękę. Wyginała się w łuk i szybko zaczynała łapać powietrze. Dojrzałość budziła w niej pragnienie. Zatracała się w spojrzeniu. Kontakcie. Muśnięciu. Była organoleptyczna. Niepoprawna. Głupio odważna. Chcąca przykuć uwagę. O oczach w kolorze zieleni, brązu i niebieskim. Nigdy nie wiedziała, czego jest więcej. Z uśmiechem pod skórą. Krzyczała – zobacz, masz mnie na dłoni. Nie wszystkie karty odkryłam, jednak czuję się rozebrana. To nawet nie zimno, przyjemne dreszcze, to sto dwadzieścia uderzeń serca na minutę”. (z inspiracji Piotr Adamczyk, „Pożądanie mieszka w szafie”)

To o te uderzenia dziś chodziło przede wszystkim. Uderzenia, które powinny łamać napływający lód.

Lodowy ląd. Nawet, jeśli lato nie daje za wygraną, (jesienność zaczyna stukać do drzwi).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.