bez szczytów

1Wróciłam sobie do pewnych treści. Do początku tego, co tutaj.

„Wyobraźcie sobie, że stoicie w dolinie. Tak, wiem Coelho napisałby, że stoicie na szczycie góry. Ale unikajcie szczytów. Tam nic nie ma. Jest zimno, wietrznie i samotnie. To w dolinie jest życie. Spójrzcie na to, co was otacza. Czy nie chodzi o to, aby się tym zaopiekować? Aby zatroszczyć się o dobro naszej planety.
Jakim będziemy człowiekiem, gdy doliny zamienimy w betonowe łąki, a wszystkie wolne zwierzęta obedrzemy ze skóry. Jakim będziemy człowiekiem, hodując inne życie dla zysku, patrząc w ich ślepia i odbierając im życie po to, by wystroić się w futerko”. F.K.

Unikać szczytów… A stąpnąć na ziemi.

Wracam, w te powroty wtrącam nadzieję. Dawno nie miałam tak wydłużonego czasu oczekiwania. Cierpliwie unoszę powiekę. Pora prze-silnego wierzenia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.