* 27 – Iteracja

Ten dzień jest jednym z najważniejszych w moim życiu… tylko ze znanych mi powodów. Niemniej nie jest dniem najszczęśliwszym. Cóż mogę? Czego nie mogę? Mogę się uśmiechnąć, ale nie mogę przebić tego, z czym walczę, co mnie osłabia, co czyni mnie zbyt głęboko zakorzenioną w mistycyzmie, którego świat dziś nie oczekuje. Dla tych wszystkich, którzy trwali obok, zawsze, bez względu na to, co malowało się na mojej twarzy, wierzyli, że pokonam każdą pojawiającą się barierę w spełnianiu pragnień, doceniali naturalną tęsknotę za dobrem, mówię gorące dziękuję. Dla tych wszystkich, którzy widzieli we mnie kogoś słabszego niż myślą… chcę dziś powiedzieć – zawsze byłam silna, jednak w moim życiu pojawiali się ludzie, którzy sprawiali, że łzy spływały mi po policzkach, i to wcale nie świadczy o słabości, ale o bezsilności i niezgody na takie uczucia, na takie człowieczeństwo, na bycie bez dumy, honoru i na funkcjonowanie z objawami destrukcji i zniewagi tego, co prawdziwe. Pamięć jest nieubłagana i lubi przypominać nam w ważnych momentach wady i krzywdy… i to nie chodzi teraz wcale o mnie. Nie tym razem.

Czasami rzeka płynie, ale nic nie oddycha/ Pociągi przyjeżdżają, lecz nigdy nie odjeżdżają/ Życie – jak miłość, wychodząca przez drzwi/ Ale to wtedy, wtedy wiara przybywa, by sprawić, byś przynajmniej poczuł się żywy/ I właśnie dlatego powinieneś dążyć wysoko/ Tylko odnajdź siebie, a będziesz lśnił/ Musisz szukać bohatera w Twoim wnętrzu/ Szukać sekretów ukrytych w Tobie/ Szukać bohatera w sobie/ Dopóki nie znajdziesz klucza do swego życia/ Celuj wysoko/ Tylko trzymaj się płomienia prawdy, jasno płonącego/ Musisz odnaleźć zaginiony skarb/ Bo Ty, i tylko Ty sam/ Możesz zbudować most przez potok/Spleć własne zaklęcie w życiowym bogatym arrasie/ Znajdź swoje hasło, by czuć się najwyższym/Szukaj wewnątrz siebie (Musisz szukać)/ Musisz (Szukaj wewnątrz siebie) „Search for the hero”.
Wsiadła do taksówki. Męski głos zapytał ją o cel podróży. Odpowiedziała. Była 1 godzina w nocy. Jadąc tam, chciała powrócić do wspomnień, tylko do ich skrawku, ale w końcu ten skrawek oznaczał wszystkie ostatnie emocje. Za szybą widziała odbijające się światła neonów sklepowych i ulicznych latarni. Nagle usłyszała w radiu melodię i te słowa – Musisz szukać bohatera w sobie. Poproszę zrobić głośniej – powiedziała. Zamknęła oczy. I zobaczyła to, czego tak bardzo pragnęła. Nie pamiętała reszty drogi.
– Jesteśmy na miejscu – zauważył kierowca.
– Proszę tu zaczekać na mnie – ocknęła się i wysiadła z samochodu.
Było zimno, wietrznie, ciemno – to wszystko wzmagało wspomnienia. Uniosła dłoń, by przytulić nią twarz do szalika. Stała chwilę nieruchoma, patrząc w górę. Po chwili wyjęła z torby lampion. Zapaliła go. Zimno wzmagało się, więc grzała dłonie w płomieniu ognia. Teraz była niby postać z baśni o dziewczynce z zapałkami, ze szklistymi oczami. Czuła się jak motyl trzepoczący się w dłoni, uwięziony i ślepy. Czuła się samotna tego wieczoru, choć powinna była być przecież teraz w innym miejscu. Kiedy wybiła północ, odezwały się dźwięki jej telefonu, wiadomość za wiadomością, email za emailem, dobre słowa, pełne nadziei, pełne dobrych życzeń, ale ona tego nie słyszała. Dziś specjalnie wyciszyła telefon. Dziś była skupiona wyłącznie na sobie, tak bardzo skupiona, jak jeszcze nigdy przez te 27 lat. Ten dzień narodzin był dziś najważniejszym spośród wszystkich urodzin. Ta chwila zatem musiała być spokojna, musiała być cicha, musiała być symboliczna. Wiedziała, że teraz albo nigdy. Jeśli dziś tego nie uczyni, nie zrobi tego nigdy więcej. Lampion począł grzać jej ręce. Zaczęła rozmawiać w myślach, wiedziała, że rozmawia z kimś spoza tego świata.
– Posłuchaj, to nie jest uczucie kochania. To jest uczucie potrzebowania. Ty potrzebujesz, dlatego troszczysz się o to wszystko. Potrzebujesz popsutych wnętrz, bo jesteś w końcu Elfem. A Elfy mają moce i Ty masz za duże ciepło reakcji – zaczął.
– A czy nie sztuką jest się otworzyć i być bezbronnym, a potem poddać się temu? – zapytała.
– I co z tego zyskujesz dla siebie? Przecież doskonale wiesz, że mimo tych wszystkich pięknych chwil zawsze czegoś Ci brakowało, coś zawsze zaprzątało Ci głowę i coś ciągle Cię wzywało. To coś, to chęć pomocy innym, chęć oddania cząstki siebie tym, którzy potrzebują, tym, którym choć jeden raz mogłaś podarować szczęście. Przez ten ostatni rok miałaś tylko jedno zdanie w głowie. Zdanie, które sączyło się w Twoim umyśle jak krew. Bezustannie zataczało koło i wracało z silniejszym bólem.
– Nawet jeśli, nie skarżę się na ten ból. Szczupli, zamożni, biali, radośni, szczęśliwi, pulchni, biedni, kolorowi, smutni, rozgoryczeni, samotni rysują krąg. Ludzie wewnątrz niego są normalni.
– A co z tymi poza nim?
– Trzeba ich uzdrawiać, trzeba ich złamać i przekabacić tak, żeby mogli wejść do kręgu.
– A jak się nie uda?
– Może się nie udać… wtedy trzeba ich izolować lub co najgorsze, litować się nad nimi.
– Ali, „powiedz mi, czemu Ty taka jesteś?
– Jaka?
– Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
– Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz” (autor nieznany).
– Ty wciąż tęsknisz… a dziś, w tym dniu, za kim najbardziej?
– Hmm… tęsknię za ludźmi, którzy nauczyli mnie żyć.
– Jak to nauczyli żyć? Przecież każdy to potrafi.
– Ja nie potrafiłam. Ale spotkałam na drodze tych, którzy pokazali mi jak się śmiać, kochać, jak czuć spełnienie…
– To pewnie nauczyli Cię też i płakać?
– Nie, płakać nauczyłam się sama… Łzy spływają zwykle w najmniej oczekiwanym momencie. Na to nie można się przygotować w żaden sposób.
– Na brak obecności również?
– Czasem, gdy siadam przy oknie pijąc herbatę malinową i patrząc w gwiazdy, mam ochotę przywołać go wspomnieniami i przytulić… Nic więcej… ot tak po prostu przytulić.
– Tak nie można. To brak równowagi. Masz w sobie tyle ciepła, że mogłabyś ogrzać Antarktydę. Zimna jesteś tylko wtedy, kiedy bierzesz to swoje antitodum. Robisz się natychmiast blada, nieruchoma i drżysz, by po chwili zatopić się we śnie.
– Wiem. Uszkodziła mi się część mnie, ale to niestety ta część, której żaden lekarz nie potrafi wyleczyć.
– Dlatego właśnie wiesz, że to może Cię zabić i że nie możesz od tego uciec.
W tym momencie wiatr zawiał mocniej. Ali powoli uwolniła lampion ze swoich rąk i wyszeptała te najważniejsze dla niej słowa – Nie tłumię więc już tego. I uniosła twarz ku niebu. Tym razem łuna światła rozpostarła się na jego tle. Spojrzała jeszcze raz na zapalone światło. I uśmiechnęła się lekko. Tak trochę jak dziecko w swojej niewinności, dziewczyna w swojej tęsknocie za pierwszą miłością, kobieta w myślach o swoim jedynym mężczyźnie. Ideały czystych mocy. Wiatr kołysał jej włosy. Serce biło równym rytmem. Spojrzała na zegarek. Wybiła 3.20 – dokładnie ten czas. Wróciła do taksówki – Możemy jechać – wyszeptała i łzy wydostały się na jej zarumienione od zimna policzki. Zamknęła oczy ponownie. Śniła z lekkością po trudnościach, bosa po odciskach, uśpiona po bezsennościach, widząc zakamarki swojej duszy i słysząc te słowa:
– „Musisz szukać bohatera w Twoim wnętrzu/Szukać sekretów ukrytych w Tobie/Szukać bohatera w Tobie/Zatrzymaj płacz, będzie dobrze. Weź tylko czyjąś dłoń, trzymaj ją mocno/ Ochroni Cię przed wszystkim wokół Ciebie/ Nie płacz/ Dla kogoś tak mała, wydajesz się tak silna/Czyjeś ramiona Cię obejmą, będą trzymać bezpiecznie i ciepło/Więzi tej nie da się złamać/Nie płacz/Będziesz w czyimś sercu/Tak, będziesz/Od dnia dzisiejszego/Teraz i dłużej niż na zawsze/Nieważne, co oni mówią/Będziesz w sercu/Zawsze/Dlaczego niektórzy nie potrafią pojąć tego, co czujemy?/Bo po prostu nie wierzą w to, czego nie potrafią wytłumaczyć/ Jesteśmy różni, ale w głębi nas/Nie jesteśmy różni we wszystkim/Będziesz w moim sercu/ Tak, będziesz w moim sercu/Od dnia dzisiejszego/Teraz i dłużej niż na zawsze/ Będziesz w sercu/Nieważne, co oni mówią//Nie słuchaj ich, bo cóż oni wiedzą/Kiedy woła Cię przeznaczenie, musisz być silna/Może go nie być przy Tobie, ale musisz wytrzymać/Oni to zrozumieją z czasem, wiem to/Bo będziesz w sercu/Będziesz tu od dnia dzisiejszego/Teraz i dłużej niż na zawsze/Zawsze i zawsze/Tylko spójrz za ramię…” M People „Search For The Hero”

* Cytat: M People „Search For The Hero”, autor nieznany
* Fot. Karol Majcher

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.