* Bezmiar tęsknoty

I chciałam się z Tobą bawić w chowanego, zabierać Ci Twoje t-shirty do spania i pożyczać Ci mój tonik do twarzy i mówić Ci, że podobają mi się Twoje buty i siedzieć spokojnie przed telewizorem, kiedy bierzesz prysznic i masować Ci szyję i całować Ci stopy, jak już stamtąd wyjdziesz i trzymać Cię za rękę i wychodzić razem, żeby coś zjeść i nie obrażać się, kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się wieczorem i rozmawiać o tym, jak minął dzień i przepisywać do czerwonego notesika codzienne piękne smsy od Ciebie i przenosić Twoje pudła w czasie Twojej wyprowadzki do wymarzonego miejsca i śmiać się z Twoich wariactw i włączać piosenki, których kompletnie nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić Ci zdjęcia, kiedy śpisz i wstawać wcześniej, żeby przynieść Ci kawę, bułki i francuskie ciastka i jeść ulubione Twoje i moje lody latte o północy i nic sobie nie robić, kiedy podkradasz mi ukochane żelki i zabierać Ci papierosy i wyrzucać je z troski do śmieci, by zaraz potem podarować Ci e-papierosa i gumy antynikotynowe i opowiadać Ci program telewizyjny, który widziałam poprzedniego wieczoru i zabierać Cię do lekarza, gdy jesteś chory, a mówisz, że nie jesteś i śmiać się z Twoich dowcipów i brać sobie poważnie do serca wszystko, co wiesz o bezpiecznej jeździe samochodem i pędzić do Ciebie mostem z prędkością większą niż powinnam i pragnąć Cię wczesnym rankiem, ale nie budzić Cię, żebyś mógł sobie jeszcze pospać i całować Twoje plecy i głaskać Twoje ciało i mówić, jak bardzo uwielbiam Twoje włosy, Twoje oczy, Twoje usta, Twoją szyję i siedzieć na schodach, nie mając kluczy, dopóki Ty nie wrócisz do domu i martwić się, kiedy się spóźniasz i irytować się, że Cię jeszcze nie ma, a za chwilę dziwić się, kiedy jesteś wcześniej i dawać Ci kwiaty doniczkowe i podlewać je samej tak, jak należy i przepraszać, kiedy nie mam racji i cieszyć się, kiedy mi przebaczasz i oglądać Twoje fotografie i dawać Ci swoje i żałować, że nie znam Cię od zawsze i mieć w uszach Twój głos i czuć dotyk Twojej skóry i wpadać w panikę, kiedy jesteś zły i jedno Twoje oko staje się czerwone, a drugie zielone, włosy opadają Ci na prawą stronę, a twarz ma orientalne rysy i mówić Ci, że jesteś wspaniały i tulić Cię, kiedy drżysz z nerwów i obejmować Cię, kiedy poszło coś źle i chcieć Cię, kiedy poczuję Twój zapach i marudzić zadziornie, kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i głaskać Cię w nocy i marznąć, kiedy zabierasz całą kołdrę i dusić się z gorąca, kiedy jej nie zabierasz i wpadać w zachwyt, kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia, kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć, dlaczego myślisz, że Cię odrzucam i dziwić się, jak coś takiego mogło przyjść Ci do głowy i zastanawiać się, kim jesteś naprawdę, ale i tak Cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanej w Elfa leśnej istocie, która z miłości do Ciebie nauczyła się czarować i pisać dla Ciebie wiersze i zastanawiać się, dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie, że brak słów, żeby je wyrazić i chcieć kupić Ci małego kotka, o którego będę zazdrosna, bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać Cię w łóżku, kiedy musisz wyjść do absorbującej Cię pracy i płakać jak dziecko, kiedy w końcu sobie pójdziesz i wciąż na nowo prosić Cię, żebyśmy pojechali do Twojej mamy, mimo że odmawiasz mi już któryś raz, ponieważ wydaje Ci się, że mi na tym nie zależy, chociaż zależy mi bardzo, by powiedzieć jej, że ma wspaniałego syna, i chcieć tego, czego Ty chcesz i wiedzieć, że zatraciłam się cała i mimo to wiedzieć, że przy Tobie jestem bezpieczna i opowiadać Ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać Ci to, co we mnie najlepsze, bo jesteś tego warty i odpowiadać na Twoje pytania, chociaż wolałabym tego nie robić i mówić Ci zawsze prawdę i zachowywać się uczciwie dlatego, że wiem, że ja też sobie tego życzę i gdy myślę, że wszystko skończone, czepiać się Ciebie przez króciutkie dziesięć minut, by potem szybko wtulić się w objęcia i zapomnieć, kim jestem i próbować być bliżej, bo pięknie jest uczyć się Ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do Ciebie źle po angielsku i jeszcze gorzej po rosyjsku i jakimś cudem, jakimś cudem opowiedzieć Ci chociaż trochę o nieprzepartej, dozgonnej, przemożnej, bezwarunkowej, wszechogarniającej, rozpierającej serce, wzbogacającej umysł, ciągłej, wiecznotrwałej miłości, jaką do Ciebie czuję.

Chciałam tylko tyle… Bezmiar tęsknoty, bezmiar miłości, bezmiar śmierci…

* Fot. Dariusz Banasik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.