Historia Ali

Od zawsze zachwycały mnie ludzkie MÓZGI wyłącznie u tych, którzy mieli „serca tak wyrysowane przez świat legend i baśni, krew zahartowaną przez MĘSTWO i MĄDROŚĆ z pradawnych opowieści i okoliczności życiowych, a zniesmaczały idioci, luksusowi bywalcy nocnych klubów, lalki, wyskakujące z majtek w odpowiedzi na postawionego drinka, tchórze, dbający o własny interes, szmaciarze, znakomitej większości ludzkie cieniasy, jednostki zgwałcone przez swoje myśli” („MagniWorld”), BEZ DUSZY I SERC, marionetki konsumpcyjnego świata.
SEKSOWNOŚĆ, według mojego słownika, nie oznaczała nigdy bycia półnagą, z wywalonymi cyckami, szukającą wyłącznie przygody cielesnej i okazji ku podobnym uciechom. To tak, jakby ładna dziewczyna z książką była dziś wytworem fantastyki. Tymczasem bystre spojrzenie jest dla mnie ważniejsze od źle zrobionego makijażu, a dziewczęca sukienka od zbyt obcisłej mini. KOBIECOŚĆ zawiera się w odpowiednim kształcie ust i emocji w oczach, w sposobie patrzenia ukradkiem, nieśmiałym półuśmiechu, w dłoni, która w łagodnym geście ukoi zmęczenie, cieple, przytuleniu, wstydliwym chwytaniu dobrych chwil, we ŁZACH, będących naturalnym wyrazem słabości, gdy boli dusza i w umiejętności czekania oraz opatrywania sobie wzajemnych ran.
MĘSKOŚĆ zaś nie współgra z bezemocjonalnością, słodkim draństwem, szukaniem szybkich podniet, przerabianiem miłości na sport, uciekaniem w nałogi, tłumaczeniem swoich problemów emocjonalnych trudną przeszłością, chodzeniem na modne sporty, bo pół firmy chodzi, kupowaniem koszulek z krokodylkiem, robieniem sobie kolejnego tatuażu niby smoka (nie mającego nic wspólnego z elementem wyrażenia emocji), a nade wszystko kłótnią myśli z tym, co się mówi. Męskość zawiera w sobie męstwo, odwagę, kilka prostych prawd, OSTOJĘ, uwielbienie, wewnętrzny SPOKÓJ, jasne cele czy powroty na noc, by STRZEC jej snu. I to nie chodzi wcale o miłość. MIŁOŚĆ przy tym TO ZA MAŁO.
„Eros jest przecież wciąż dzieckiem. Rozbrykany Bóg z łukiem; wścibski snajper. Niemniej to uczucie jest równie bolesne01, co mocne. Zadaje ból i przynosi za sobą jeszcze jedno potężne uczucie. Tęsknotę. Dlatego serca z żelaza znaczą tyle samo, co z kartonu – muszą bić, kłopot w tym, że te pierwsze biją z pasją, a jak to bywa z żelazem i echo jest przerażające. Mało kto w życiu pojmie, w czym rzecz. Ale kiedy sięgasz do mózgu, w duszę, najgłębiej jak tylko pozwala Ci na to odwaga, to masz o wiele bardziej wyostrzony wzrok. Widzisz i czujesz więcej. Sięgasz i potrafisz rozumieć. Mózg jest wszak mięśniem, który, aby rósł należy trenować, aby był mocniejszy należy ćwiczyć. A wiedza o świetle przychodzi od zaglądania w mrok” („MagniWorld”). Waleczna odwaga, waleczne serce, waleczna walka, by pozostać wciąż człowiekiem, bo człowieczeństwo zobowiązuje;

– świadoma swoich uczuć, ulepiona z DZIEWCZĘCYCH idei i kobiecych pragnień, twórcza
– z wiatrem we włosach, ze łzami w oczach, z rumieńcami, o rachitycznych nadgarstkach, z WDZIĘKIEM, bo wdzięk to też sposób bycia
– ELF, potrzebujący spoczynku
– gdy potrzeba, walcząca i BRONIĄCA tego, za co warto krwawić
– inna PRZESTRZEŃ
– wszystko, czego szukam, czego oczekuję od świata, na co mogę się zgodzić i co czyni mnie uśmiechniętą, programuje moja WRAŻLIWOŚĆ, i tak zostanie
ale, bo zawsze jest jakieś „ale”
– PERFEKCJONISTKA, wymagająca i krytyczna (przy tym jest oczywistym, że skazana też na krytykę)
– błyskotliwie zagubiona i nieprzystosowana do tego, co jest, a przystosowana do tego, co być powinno
– boję się kilku rzeczy, a najbardziej ślepego okrucieństwa ludzi pod każdą postacią
– NIEPOPRAWNA, lecz nie szukam poprawności, ona niczego mnie nie nauczy
– na DOBRE, na niedobre i na litość boską
– po ludzku złoszczę się czasem, i TUPIĘ… infantylnie.

Głębia
Dla mnie zawsze istnieli na świecie tylko pojedynczy mężczyźni; ten pierwszy, ten drugi i ostatni. Mówią, że do trzech razy sztuka. Wyczerpałam już limit. I to nie chodzi wcale o miłość. Bo miłość często to za mało.
Byłam niby izotop rtęci, potrzebującej jakiejś mieszanki chemicznej. Ale według teorii „Jego” z dzieciństwa powinnam zachowywać się jak zahartowana stal. Mówił, wpatrując się we mnie obłędnymi oczyma – Tylko podpalić Ciebie, to może Cię ogień ruszy, żebyś nie była taka głupia i beznadziejna. Rozgrzać Cię w wysokiej temperaturze, to może się wyprostujesz („MagniWorld”).
Nie umiał mnie wyprostować ani on ani żaden z tego samego gatunku. Następnie prostowali oni dobrzy, również metodą nieedukacyjną, ale ludzką przynajmniej, a ja dalej byłam kawałkiem żelastwa (nie tylko przez nazwisko) ze ściśniętymi łzami.
– Nie chcę terapii. Chcę jego.
– Jego?- rozglądał się dookoła, ale nikogo nie było – Nie mnie?
– Jego – moje oczy wewnątrz stawały się ciepłe. Nie miał pojęcia o kim mówię, ja też nie miałam. Wiedziałam tylko, że nie mówię o nim.

Połóż rękę na moim sercu, a zobaczysz, że bije mocniej
Spójrz mi w oczy. I powiedz, co widzisz. Nie chcę banałów o tym, że są niebieskie i że nigdy takich nie widziałeś (i tak pewnie udajesz, że uwierzyłeś w ich prawdziwość). A to nie kolor określa przecież, jaka jestem. Wystarczy, że powiesz, jaka bije z nich emocja. Wystarczy jedno spotkanie, by wiedzieć, że jestem Twoją częścią, a Ty moją jesteś.
Wypiłam ostatni łyk herbaty. Tak, czystej herbaty. Nie lubię pić nic innego. Może to niespotykane. Jestem więc niespotykaną istotą.
On, który mnie kochał ponad życie, sam w końcu odszedł, dla mojego i swojego dobra. Wiedział, że to zauroczenie straciło równowagę. Moje emocje skończyły się już dawno. Więc, kiedy ktoś zechce mnie osądzić i wymodlić dla mnie podobnego księcia z bajki, powiem mu, by prosił o swoje marzenia, nie próbując odgadywać czyichś pragnień.
A może jednak można uwierzyć w miłość? Ktoś w końcu wymyślił to uczucie. Skoro wierzymy w nienawiść, dlaczego nie wierzymy w miłość. Wystarczy unikać solarianych postaci z plastyku. Nie jest to podobno łatwe, bo dziś wszyscy zatracają poczucie wartości. Ale znajdą się wyjątki.
Ostatnio coraz częściej spotykam przynajmniej jednego człowieka, który szuka miłości spełnionej. Fakt, są jej różne definicje – miłość będąca wiecznym zabezpieczeniem na przyszłość lub wygodą albo zachcianką na kilka wyjść do kina, ażeby nie powiedzieć łóżka. Ale cóż – nikt nie podał w końcu jej definicji. Ludzie sami więc mogą wybierać, w czym czują się dobrze. Wszyscy popełniamy błędy – zakochujemy się w tych niewłaściwych, z uszkodzonymi mózgami, ale to już przecież nie nasza wina. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Miłość się nie zauroczy, miłość pokocha.
Połóż rękę na moim sercu, a zobaczysz, że bije mocniej. Rozmowa jest głównym porozumieniem między ludźmi. Cisza jest najgorszą karą pomiędzy niespełnionymi kochankami. Chciałabym odnaleźć porozumienie bez słów, ale to kolejny banał. Unikam więc banałów. Wyrażając swoje uczucia, możemy wiele rzeczy naprawić. A taniec… hmm to też jest hobby wielu. Nie pozbawiajmy innych ich pasji. Nie musimy tańczyć jak gwiazdy, możemy się delikatnie złączyć i deptać sobie po palcach. Miłość nie szuka wszędzie doskonałości. Miłość niedoskonała dąży nieskończenie do piękna, a znajdzie je dopiero po drugiej stronie.
„Na wspólną radość,
na wspólną biedę
na chleb codzienny
i na poranne otwarcie oczu
w blasku słonecznym…”
Największa boleść – to boleść w milczeniu. Otóż to. Boleć samemu to największa bieda. Dlatego nikt nie chce cierpieć samemu, choć mówią, że samotność uszlachetnia. Do czasu, do 30-tego, może 40-tego roku życia. Samotni ludzie mają inne twarze. Wystarczy się temu przyjrzeć. Snują się i wymyślają dla innych dobre drogi, poświęcając się w imię czegoś, wierząc, że takie jest ich przeznaczenie. Dlaczego więc, ciągle przebywają wśród nas? Nie wierzę w ten kolejny banał.
Kobieta i mężczyzna zostali stworzeni po to, by szukać wciąż siebie i odnajdywać na nowo. To też odwaga, by poświęcić się dla drugiej osoby, na całe życie. Odwaga innego rodzaju, bo za nią nie usłyszymy pochwały. To odwaga, która rośnie z każdym dniem. Wierzymy, że każdy doświadczy wyjątku bycia z kimś na wieczność. Czasem patrzę na młode pary i widzę, mimo wszystko, że potrafią znaleźć odpowiednie słowa i ukazać czyny, które pozwalają im celebrować instytucję małżeństwa. I to nie jest wcale plan filmowy.
„… na dobry wieczór
na długi wieczór
na zgodne ciepłe
ścielenie łóżek”
Przyłóż dłoń do mojej dłoni i zamknij je obie w Twoim cieple. Czemu nie marzyć o miłości, która smakuje porannym śniadaniem, wspólnymi celami i płaczem noworodka w nocy – o dozgonnej miłości jednej istoty ludzkiej do innej i o ciągłym pielęgnowaniu swoich uczuć, by nie zgasły przy najbliższym lejącym deszczu? Rozchodzić się rano, by spotykać wieczorem, spotykać wieczorem, by rozchodzić rano, śnić osobno, ale spać razem, trzymać się za ręce, w złotych obrączkach ręce splatać.
Cała sztuka polega jednak na tym, by odnaleźć ukochanego człowieka, nieważne nawet, jeśli na końcu świata. Mój Paryż, Twój Nowy Jork. Żyjemy dzięki akceptacji siebie i prawdzie w słowie. Mnie już nie ma, a wszystko Twoje.
Połóż głowę na moim ramieniu i zamknij oczy. Nikt inny nie musi już mnie kochać. Przy Tobie odejdę, i nawet śmierć nas nie rozłączy. Będę czekać na Ciebie u bram raju. Tam jest jasność bez światła, dobro bez zła, sny bez koszmarów. Tam jest Bóg, choć niewidzialny dzisiaj, widzialny w naszej miłości. Przecież On prosi nas o naszą miłość nie dlatego, że jej potrzebuje, ale dlatego, że dla nas jest ona niezbędna.
A cierpienie pozwala nam być podobnym do Niego. Chcielibyśmy mieć taką siłę jak Bóg. A więc, gdy doświadczamy bólu, nie lamentujmy. Doceńmy moc człowieka, nawet jeśli zło jest większe niż dobro. Żeby stać naprzeciw każdego demona, trzeba być przecież mocarzem.
W miłości najgorsze jest to, że bywa zatruta. To może boleć, ale kochać głęboko i z pasją to jedyny sposób na pełne życie. Nie można nigdy, ale to nigdy przestać być gotowym ratować świat i wzniecać płomienie miłości. A Bóg dostarczy nam wtedy odpowiedniej podpałki.
Nie można kupić czyjegoś serca. To serce trzeba odkupić z poczucia winy, bólu i krzywdy.
„… na zdrowie
i na wszystkie choroby
zapalenie słów,
ostry nieżyt cierpliwości,
gorączkowe czekanie,
plamistą zazdrość…”
Będąc mocarzem, musisz mieć gdzie wracać. To może być Twoja rodzina. Opoka, gdzie znajdziesz bezbronny uśmiech dziecka i sypialnię pełną blasku świec.
To nic, że na zewnątrz trzeba spierać się ze swoim szefem, pokłócić się z niemrawym kierowcą na ulicy, zwrócić uwagę komuś, kto wydziera się na Ciebie, jakby miał do tego prawo. To nic, że dowiadujesz się, że ktoś porysował Ci cały samochód na parkingu, że skrytykował za nową fryzurę. To nawet nic, że ktoś jest przeciwko Tobie. Jestem obok, ale ja jestem tam, przy Nim… bo staję czasem do bitew, których nie można wygrać. Krwawię, czoło opływa kroplami płotu, łzy cisną się do oczu… krzyczę, gdy nagle podchodzi On i wtula we własne ramiona.
Są bitwy, których samemu nie można wygrać. Trzeba wtedy mieć odwagę poprosić o pomoc.
„… na twoją obcość
na moją inność
na dwie połowy
w jednej łupinie-
słodki orzech
twardy do zgryzienia…”
Ciągle uczę się w tym życiu cierpliwości i wyrozumiałości dla innych, przyjmowania zmiennych kolei losu ze spokojem i akceptacją. Uczę się samokontroli i dyscypliny wewnętrznej. Nie można narzucać innym swojej woli, ale też nie można pozwolić, by ktoś kontrolował nasze życie. Nie można popadać w skrajności. Trzeba wiedzieć, kim się jest, być sobą i pozwolić innym na to samo. Na pewno zanika pewna magia, która dla współczesnego świata jest już tylko ślepą uliczką, w którą nie wierzą. Ale nie wystarczy chcieć – trzeba marzyć, wyobrażać sobie, co będzie, gdy już osiągnie się cel. Gdy chcemy samochód, należy marzyć o tym, jak będziemy nim podróżować po kraju. Gdy chcemy kubek kawy, marzmy o tym, jak wspaniale będzie ta ka2wa smakować. Gdy chcemy odnaleźć miłość, należy myśleć o tym, jak będziemy wspólnie żyć do późnej starości. Naszym marzeniom towarzyszą pozytywne emocje. Musimy być gotowi na otrzymanie, bo inaczej nic nie dostaniemy. Najpierw jest myśl – potem są efekty.
Złości mnie czasem, gdy mężczyzna chce ocenić kobietę. Przecież on nie jest właściwym sędzią, by ją osądzać, ponieważ widzi w niej zwykle długie nogi i kształtną figurę. Tak, jakby sam się bronił przed tym, że szuka w płci pięknej samej inteligencji. A czy w ogóle rozumie, co oznacza nadwrażliwość i emocjonalny brak bezpieczeństwa?
„Mężczyzna szuka zawsze kogoś, przed kim może się chwalić, kobieta szuka ramienia, na którym mogłaby złożyć głowę” (autor nieznany).
Dlaczego jest tak wielu mężczyzn, według których prawdziwa kobieta to połączenie seksownej blondynki i kury domowej o wyglądzie łabędzia. Hmm… która mimo, że sprząta cały dzień dom, ma pomalowane paznokcie, ułożoną fryzurę i seksowne ubrania na sobie, która mimo, że w nocy, co godzinę budzi się, by uspokoić niemowlę, rano pełna uśmiechu wstaje, by zrobić śniadanie wygodnemu mężowi, która dba tak samo o dom, jak i o swój wygląd i stan konta bankowego, tak by zawsze wydać ani nie za dużo, ani nie za mało.
I dlaczego w reklamach ciągle pojawiają się kobiety – zjawy i nimfy przechadzające się po wyspach, nad brzegiem morza, na łąkach i w innych tajemniczych miejscach, ubrane bardzo skąpo, zwiewnie, odkrywając poszczególne części ciała o idealnych proporcjach?
„Tak jak podziwiano Marilyn Monroe, gdy jej piersi sterczały obiecująco, a sukienkę podwiewał wiatr. Właśnie w taki sposób zawsze chciano ją widzieć. Gdy powiedziała dość, szybko poniosła karę. Dlaczego zabiliście Marilyn Monroe/ I różowy kolor miłości/Teraz jest szara, tragicznie byle jaka. A blondynki mają rude włosy…” (Wanda Lachowicz „Przeklinam cię, ciało”). Tymczasem kiedyś zachwycano się Wenus z Willendorfu, która miała pokaźne fałdy na biodrach i udach czy Wenus z Milo o małych piersiach. Dziś, co najwyżej, mężczyźni mogą wspominać o boginiach… tyle tylko, że boginiach seksu.
Sukces w oczach ludzi jest bogiem
Poczuj ciepło moje i zaśnij przy mnie. Stanęłam pod drzwiami, otworzyłeś. Weszłam bez słowa. Miałeś wtedy melancholijny wzrok, a ja miałam odwagę, by powiedzieć Ci całą prawdę. Położyłam się obok i zamknęłam oczy. Mówiłam ze ściśniętym gardłem. Ale właśnie wtedy byłam bezpieczna i przez ułamek sekundy szczęśliwa. Głaskałeś moją dłoń – był w tym szacunek i podziw i nawet zło zostało zakryte tą nieprzeniknioną magią.
„… na nieustannie sobą zdziwienie
na gniew i krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.” (Ludmiła Marjańska „Przez całe życie – miłość” )
Nagle obudziłam się, ale nie było już nikogo, tylko ten dotyk ciał zdawał się być ciągle wyczuwalny. I posmakowany zapach miłości.
Dziś świat wariuje. Mamy różne orientacje i nikt nie jest w stanie temu zapobiec. Tym bardziej jestem wdzięczna Bogu, że w całym moim skomplikowaniu, pozwolił mi na normalność. Nie mam nic do inności, ale jeśli rozgrywa się w swoim zaciszu. Nie po to są pewne reguły, by teraz ktoś, bez ogólnej zgody, mógł je łamać.
Stoję pewnej nocy w dyskotekowym wnętrzu. Patrzę na oczy mężczyzn, i mogę dać się nawet pokroić za to, że myślą tylko o tym, jak tu wyrwać towar na jedną noc. W tym zamyśleniu, dotknięta czyjąś ręką, odwracam się za siebie.
– Przepraszam, mogę cię na chwilę poprosić do stolika.
– Myślę, że przy stoliku będzie miał Pan te same myśli, które można wypowiedzieć w tym miejscu.
– Nie daj się prosić.
– Nie daję.
– To, jak wyglądasz, zdradza twoje pożądanie.
– Hmm… Pożądanie określonych przyjemności jest częścią mego cierpienia.
– Czyżbym się pomylił?
– Podejrzewam, że to najmniej opłacalna pomyłka w Pana życiu. Ale cóż – czasem się przegrywa.
Chciałbyś wrócić na Marsa – pomyślałam – ale nie możesz znaleźć pomocnej gwiazdy… tej jedynej, dla której będziesz zakładał pasek Bossa.
… Następnego dnia piszę list.
Tato… tak bardzo Cię kocham. Gdyby nie było miłości Twojej i Mamy, nie byłoby dzisiaj i mnie. Za miesiąc już wracasz i będziemy mogli być znowu razem. Widziałam, jak Mama wczoraj patrzyła na Twoje zdjęcie. Tęsknimy za Tobą.
Na koniec – mam jeszcze jedną dobrą i złą wiadomość dla Ciebie. Dobra to taka, że znowu chcę wierzyć w miłość, zła – że nie wiem jak długo potrwa ta wiara.

* Cytaty: „MagniWorld”, Wanda Lachowicz „Przeklinam cię, ciało”, Ludmiła Marjańska „Przez całe życie – miłość”, autor nieznany
* Fot.  Magdalena Kata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.