Po drugiej stronie (konfesja)

„Krew, która popłynie, gdy stal i ciało staną się jednością/Zastygając w kolorze wieczornego słońca/Jutrzejszy deszcz zmyje ślady/Ale w naszych umysłach pozostanie ślad/Być może ten ostateczny czyn miał na celu/Zbicie odwiecznego argumentu/Że nic nie rodzi się z przemocy i nigdy by nie mogło/Dla wszystkich tych urodzonych pod gniewną gwiazdą/Żebyśmy nie zapomnieli, jak krusi jesteśmy/Wciąż i wciąż deszcz będzie padać/Jak łzy z gwiazdy, jak łzy z gwiazdy/Wciąż i wciąż deszcz będzie powtarzać/Jak krusi jesteśmy, jak krusi…” Sting „Fragile”

Czy wątpię, gdy jestem sama? Miłość jest dźwiękiem, miłość jest aniołem ukrytym za pożądaniem… Zdążyłam ze wszystkim, z przygotowaniem, z pożegnaniem, z odejściem. Nie przewidziałam może takich strat, ale zdążyłam. I to jest najważniejsze. Wspinałam się po najwyższych górach, biegłam przez łąki, tylko po to, by z nim być. Biegłam, czołgałam się, dzieliłam ściany tego miasta, tylko po to, by z nim być. Całowałam usta jak miód, czułam bicie serca, on palił jak ogień, ale to była paląca żądza. Mówiłam językiem aniołów i trzymałam rękę diabła. Zerwałam parę zasad, zgubiłam znaki, ale wciąż trzymałam krzyż. Wszystko to w ukryciu, bo pomiędzy całością tego był zawsze dawny wstyd. Wierzę jednak w nadejście królestwa, bo wtedy wszystkie kolory złączą się, wtedy będzie inaczej. Wstyd upycham, wstyd zostawiam, wstyd z siebie zrzucić muszę. Wiem, że jeszcze nie odnalazłam tego, czego szukam. Ale jest coraz bliżej.
– Ali wyglądasz lepiej – zauważył.
– Ale jestem nadal chora.
– Ale wyglądasz lepiej – potrafił postawić na swoim.
– Mamy koniec roku. Zrobiłaś już bilans? – zapytał.
– Nie znam się na ekonomii.
– Nie chodzi o rachunki, chodzi o to, że Twoje czystki pozwolą Ci spojrzeć w przyszłość.
– Żeby spojrzeć w przyszłość, muszę uwolnić się od przeszłości. Widzisz te rany? Są świeże, nie przewidziałam wszystkiego.
– Kiedy to się stało?
– Niedawno, nie wiem, dlaczego one znowu ropieją. Mówiłam, że nie wyglądam lepiej.
– Pamiętaj Ali, pamiętaj, że kiedy będziesz wracać w niebezpieczne zakamarki, będziesz kaleczyła się na nowo, a Twoje rany nie zagoją się, nie możesz już tam wracać, nie możesz już go uratować. Jego już nie ma.
– Śnił mi się ostatnio. We śnie był zupełnie inny, niż wtedy, gdy po raz ostatni go widziałam.
– Sny są naszą imaginacją. Wiesz o tym. One nie dadzą Ci odpowiedzi. One Cię nie uzdrowią.
– Nie potrzebuję uzdrowienia. Jestem chora, ale nie potrzebuję uzdrowienia. Ludzie, którzy mają raka albo białaczkę potrzebują cudownego uzdrowienia. Ja go nie potrzebuję.
– To nieprawda. Ty wierzysz w to, że uda Ci się pokonać zło. Inaczej byłabyś dzisiaj zupełnie gdzieś indziej. Wiesz gdzie. Nie możesz być spokojna we wszystkim. Zrozum. Ale nie możesz być też spokojna, dopóki nie zaakceptujesz tego, że nie mogłaś go wtedy uratować, że nie mogłaś nic zrobić.
– Mogłam. Zawsze wiedziałam o swojej nadludzkiej sile i wtedy też wiedziałam, że mi się uda.
– Posłuchaj… widziałaś dziś tego chłopca. Twojego ulubionego.
– Tak.
– Powiedział Ci, że nie wie, dlaczego nie zrobił tego, co powinien.
– Powiedział.
– I co wtedy uczyniłaś?
– Przytuliłam go.
– Widzisz, przytuliłaś go, pomimo, że nie zrobił tego, co chciałaś. Bo im silniejsza osobowość, tym silniejsze cierpienie, straszniejsze upadki, większa amplituda przeżyć i głębsza refleksja, nawet, jeśli czasem wydaje się, że kruchość determinuje takie zachowania. Nic bardziej mylnego. Dziś życie też Cię przytuliło, pomimo tego, że jego już nie ma.
– A co będzie w naszym drugim życiu. Co będzie, jak on mnie tam nie przytuli?
– On Cię widzi Ali. Nie zadręczaj się, bo on już wie…
– A jeśli mnie nie znajdzie, jeśli się zgubimy, jeśli nie trafił tam, gdzie myślę.
– To niemożliwe. On Cię widzi Ali. Przecież wiesz, że niektórzy ludzie są w stanie projektować swoje umysły w inne wymiary i wyrażać to, co tam znajdują. Jesteś jedną z tych osób. To jest Twój dar…
Budziłam się w smutku, zasypiałam w smutku i chciałam być smutna pomiędzy… i czasem mi jeszcze tak zostało… „Motyl nad spienionym potokiem życia. Jak dać trwałość, a nie obciążyć lotu, hartować, a nie nużyć skrzydeł?” (Janusz Korczak)… i jak wrócić do malinowej i bijącego ciepła. „Mam pomysł, ale z pomysłem się nie sypia” („Magni World”).
Gdzie Ty jesteś? Gdzie zniknąłeś, co Cię zatrzymało, gdzie się zgubiłeś, kiedy zabłądziłeś? Przyjdź i uratuj mnie. Tak, jak kiedyś… Tak, jak kiedyś bądź azymutem, światłem i ciepłem.
Nie rozumiem dziś wielu ludzi, albo to oni nie rozumieją mnie. Nie potrafię dogadać się ze światem. To niczyja wina. Tak, już jest. Wiem, że musi. Zrobiłam czystki, zgodnie z tym, co obiecałam. Zbyt długo pozwalałam sobie na brak autonomii, brak pewności, brak egoizmu. Teraz to nadrabiam, nawet, jeśli będzie to najwyższa cena, którą będę musiała za to wszystko zapłacić. Wszystkie słowa zostały wypowiedziane, wstrzymywane żale wylane, przeprosiny otrzymane, a łzy pokazane. Nie mogę nic więcej. Nie mogę oczyścić się z czystości, biel nie może być już bielsza, a wrażliwość wrażliwsza. Muszę się zgodzić na taką stałość.
A On – wiem, że w końcu przyjdzie, będzie i zostanie. Na zawsze. Każdego dnia jestem bardziej pewna, że przyjdzie. Czekam na Niego w oknie, każdej nocy. W końcu zastuka do drzwi. I nie będzie to sen ani marzenie. W końcu tak się stanie.
Jeśli tylko się zjawi, roztopię się zupełnie, do reszty. Zrzucę z siebie to, co mnie grzeje, co mnie parzy już nawet. Zrzucę cały ten ogień i oddam to, czego mam najwięcej. I będzie mi lżej, a komuś będzie lepiej. Kiedyś wszystko, co zrobię, nabierze takiego sensu, że znajdę w końcu spokojny sen i ukojenie…
Nie napiszę nic więcej…, bo więcej jest już tylko we mnie. Tego nie da się opisać, opowiedzieć ani zobrazować. To trzeba przeżyć… Po prostu.

* Cytaty: Sting „Fragile”, Janusz Korczak, „MagniWorld”
* Fot. Marek Babirecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.