* UŚPIONA (10 – lecie walki)

* „Wierzyłam, że można kiedyś zmienić los i odegnać zło. Gdy rosłam potrzebowałam większej siły – siły wojowników, którzy umieli przecierpieć i umrzeć godnie. Przeżyłam, ale nie umiałam zmienić duszy, jak już stałam się dorosłym człowiekiem. I jak już byłam tym dorosłym człowiekiem, potrafiłam rozpoznawać postacie z baśni. Ale moja dusza wciąż pozostała dzieckiem w mroku. Z tego mroku można było wyjść tylko za pomocą jednej z istot z tego samego świata…”. Ale ta istota umarła.
Znalazłam się sama na bezkresnej drodze, bez szansy na pomocną dłoń… pośrodku obcej krainy. Musiałam w końcu pozbyć się złudzeń.

** To jest bardzo smutne, że szczerze mówiąc płaczę, gdy o tym piszę… Pewnego razu… żyli długo i szczęśliwie. Historie, które opowiadamy są ze snów. Bajki się nie sprawdzają. Rzeczywistość jest bardziej niepogodna i straszna.
Byłam prawdziwa. Byłam bardziej prawdziwa niż wszystko, co znałam przez całe życie… Jeszcze tylko kilka malin zostało na dnie szklanki, rozgniatam je łyżeczką. Pewnie powinnam teraz zachować się w inny sposób, ale ja nigdy nie grałam takiej roli i nie wiem jak się gra. Zawsze odrzucałam role banalne. Łyżeczka dzwoni o szklankę, to jest głos mojego wzruszenia. Dziwny scenariusz podsunęło mi życie. Nie wiem, co było najgorsze, nadzieja, niepokój, ból, strach czy to, że pewne moje cechy nie wytrzymały starcia z rzeczywistością.

„Są w życiu ludzie i dialogi, wobec których boję się, że nadejdzie w końcu wiadomość, na którą nie będę miała, co odpisać. Są w życiu ludzie, którzy sprawiają, że błądzisz przy nich myślami. Są w życiu dialogi, których wyczekujesz pijąc kolejną kawę. To są ci sami ludzie, którzy muszą zanikać i te same dialogi, które muszą się skończyć. I przychodzi taki dzień z tymi ludźmi, że dostaniesz oczekiwaną wiadomość i nie będzie już nic, co mógłbyś na nią odpisać. To jest wiadomość nieoczekująca odpowiedzi. Tak umierają dialogi… tak umierają ludzie.”

– Zatrzymaj mnie – powiedział spokojnie – Słyszysz?
– Słyszę, ale nie zatrzymam – odpowiedziałam cicho.
– Zatrzymaj.
– Nie… Z czego Ty się śmiejesz? W tym nie ma nic śmiesznego.
– Więc co, mam sobie iść, tak po prostu? – widocznie nie dowierzał moim słowom.
– Chciałabym powiedzieć jeszcze raz „nie”, ale nie mogę. Nie mam siły, nie umiem, nie potrafię. Chciałam, tak bardzo chciałam, ale nie mogę. Jesteś dobrym mężczyzną do kochania, ponieważ głównie Cię nie ma. A ja jestem. Jestem, byłam przy Tobie, myślałam i czułam. Muszę sobie sprawić jedną rzecz – zatrzęsłam się.
– Co takiego? – zapytał drżącym głosem.
– Wielotorowość myśli… Wiesz, że choruję. Potrzebuję choć chwilowego ciepła rąk, chwilowej przystani. Teraz chwilowej, ale potem już tak na zawsze. Żeby kwiaty miał mi kto przynieść… i na grób też. Kalle moje ulubione.
– Nie mów, nie mów tak. Ty pięknie myślisz, żyjesz, jesteś. Czułaś mnie, rozumiałaś, wiedziałaś, co chcę, czego pragnę. Wprowadziłaś mnie do swojego świata, kierowałaś każdym moim krokiem, nauczyłaś mnie przebudzeń, wymyślałaś noce, byłaś przy mnie. Pozacierałaś wszystkie wytyczone losy, zaszyłaś wszystkie rany. Kiedy byłem wściekły, związywałaś mi ręce na plecach, żebym nie mógł wyrządzać zła, zbliżałaś swoje usta do moich warg, żeby zagłuszyć moje krzyki, i nigdy już nic nie będzie takie samo, a jeśli teraz jesteś sama, to odtąd będziemy sami we dwoje… Cała jesteś piękna i niespotykana, niedzisiejsza, prawdziwa. Chcę zostać – dotknął mojego policzka, dotknął moich włosów.
– Starałam się Ci zaufać, bo razem moglibyśmy być wyjątkowi, a osobno… już tylko zwyczajni. Tylko, że ja boję się okrucieństwa ludzi, Twojego okrucieństwa też. Ten, kto staje się potworem, zrzuca z siebie ciężar bycia człowiekiem. Zrzucasz go.
– Dobrze jest się bać. To oznacza, że ciągle masz coś do stracenia.
– Ty do końca myślisz, że nic nie zrobiłeś. Do końca tak myślisz prawda?
– (cisza)
– Powiem Ci to ostatni raz, choć wiem, że wiesz. Obiecałeś, chciałeś, pragnąłeś…, ale zabiłeś to. Zabiłeś mnie. Zabiłeś siebie prawdziwego. Zabiłeś nas.
Wyszedł ze spuszczoną głową, mokre oczy moje i jego. Moje łzy już nie wytrzymały, gdy zostałam sama. Wydostały się z głębi z prędkością błyskawicy. Ale nie płakałam nad nim, płakałam nad sobą. Pamiętam jak powiedział – Nie dam rady się Tobą zaopiekować. Musisz być silna przy mnie. Byłam wtedy. A teraz mogłam już płakać do woli.

2

„W którymś momencie trzeba podjąć decyzję, granice nie chronią Cię przed innymi ludźmi, one odgradzają Cię od świata, życie jest pokręcone. Tacy już jesteśmy. Tak więc można zmarnować życie, wytyczając granice albo przeżyć życie, przekraczając je. Ale są pewne granice, których przekraczanie jest zbyt niebezpieczne.” Wiem jedno, jeśli człowiek jest gotów zaryzykować, widok z drugiej strony zapiera dech w piersiach. Tylko, że czas ucieka. Czas na nikogo nie czeka. Czas leczy. Wszyscy chcielibyśmy mieć więcej czasu. Czas wstać, dorosnąć. Czas zapomnieć, czas.
Tęsknię… za tym, co dobre, co prawdziwe, co (nie)ludzkie… Co dzieje się w tych trudnych mózgach, co to za wyżerające serca robactwo? Nie mam siły. Dziś już nie mam siły, ciało mnie boli z braku dotyku, dusza mnie boli z niezrozumienia, wargi mnie bolą z niepocałowania, serce mnie boli z płytkiego oddechu. To już dekada, rok, jeden dzień… choroba, podwójna śmierć, ból.

Wiem, że jestem blisko, prawie mogę dotknąć każdej tajemnicy człowieka i życia. Wiem też, że mogę nie dojść do tego punktu. Bo co, jeśli brakuje wystarczająco sił. Tak zwyczajnie. Bez żadnej filozofii. Kiedy brakuje Ci sił?

* Inspiracja i cytaty: „MagniWorld”
* Fot. Julia Dunin-Brzezińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.