* WIND OF FEMINITY… zrozumienie

„Rozbite niebo, Ból serca, którego kwiaty nie naprawią/Powiedz do widzenia wiedząc, że to jest już koniec/Wrażliwe sny, cienie opadły/Miłość zbyt słodka, aby ją przywołać/Suchość Twoich oczu, świtająca twarz/Życie toczy się dalej/Całymi długimi dniami myślę, że wciąż jeszcze mamy szansę/Odejdź, to jest koniec romansu/Złamane serce odnalazło swoją drogę/Przez ten dzień/Twarz świata jest twoją własną/Życie toczy się dalej, życie toczy się dalej/Może niebo będzie niebieskie, każda prawdziwa miłość/Kiedyś wezmę Cię z powrotem/Może niebo będzie niebieskie w lepszym świecie, Skarbie/Wrażliwe sny, cienie opadły/Miłość zbyt słodka, aby ją przywołać/Suchość Twoich oczu, świtająca twarz/Życie toczy się dalej, życie toczy się dalej/Złamane serce odnalazło swoją drogę/Przez ten dzień/Twarz świata jest twoją własną/Życie toczy się dalej…” Chris Isaak „Life Will Go On”

Wiem już, że jestem taką kobietą z zapytaniem, z kokietowaniem, subtelnością, spojrzeniem, zapachem. Wiem, bo usłyszałam to niedawno po raz kolejny. Zupełnie nieoczekiwanie od kogoś, kto nie znał mnie wcale. Hmm… ci, którzy widzą więcej, widocznie potrafią dostrzec wypisaną na mojej twarzy regułę: Gdy zobaczysz w jej oczach łzy nie pytaj dlaczego, bo i tak Cię okłamie… Ale bądź przy niej… I oboje milczcie i słuchajcie jej muzyki… To dla niej lekarstwo.
Stałam nerwowo, bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Pamiętałam o tym, że niegdyś ilekroć nasze spojrzenia się spotykały, a ja powstrzymując oddech, spuszczałam wzrok, wtedy moje serce na moment stawało, a tętno cichło. Taka kilkusekundowa śmierć jednak była niezwykła. Zawsze wracał ten stan, ilekroć go widziałam. I po jakimś czasie wiedziałam, że to oznacza już tylko jedno. Nawet, jeśli chwilami nie mogłam tego objąć rozumem, to takie zachowanie dawało mi znać za wszystko.
Wieczór był zimny. Ostatnio trudno w ogóle o jakiekolwiek ciepło. Więc zimno odczuwałam podwójnie. Taki czas. Dlatego teraz chciałam się tylko przytulić. Nie miałam wcale ochoty na wielkie uniesienia, na wielkie wyrzeczenia z jego strony, na czułe słowa. Chciałam się najzwyczajniej w świecie przytulić. Ale nie mogłam tego zdradzić. Musiałam być dzielna. Wydusiłam więc z siebie ciche „u mnie w porządku”. Mimo, że w tym momencie pragnęłam tylko, żeby spojrzał mi w oczy, uściskał mnie mocno i powiedział „wiem, wiem, że wcale tak nie jest”.
Idąc w białej poświacie, wyglądałam normalnie, jak większość. Przechodnie nie wiedzieli, że nie myślę o tym, jak dziś jest zimno, ale o tym, że mi go brakuje. Przy każdej okazji. Wzniosłej, trywialnej, zwykłej, codziennej. Przy najprostszych czynnościach, jego mi brakuje. Uzależnienie, które byłoby najbezpieczniejszym uzależnieniem na świecie. Jego i moim. Moglibyśmy mieć takie uzależnienia. Zamiast tych złych. One trzymałyby nas razem, one by nas łączyły, i spajały zziębnięte serca. Nadal myślałam o nim, choć wcale nie chciałam o nim myśleć, bo im bardziej o nim myślałam, tym bardziej odczuwałam jego brak. Sens tego nie był mi znany. Tej nocy znowu śniłam, że dla niego tańczę… a on ukradkiem bił mi brawo…
Jak to się dzieje, że wszyscy oni tak, a ja nie. Nie mogę znowu zasnąć o normalnej porze. Dusi mnie coś od środka. Przetrwam, ale to meczące. Być może to przez te szczęśliwe obrazki, które ciągle widzę. Jakby świat mówił mi – wszyscy mogą, a Ty nie, ocknij się, bo nie wiem, jaki sobie gotujesz los. A ja na przekór właśnie. Tupię, zawsze tupałam, ale cicho. Być może wszechświat teraz w końcu to usłyszał. Sama nie wiem. Ostatnio dużo się zmieniło. Odłączyłam parę elementów z mojego życia. Musiałam nauczyć się bez nich żyć. I jakoś to się udawało. Postąpiłam więc właściwie. Trzymam się tego, co daje mi spokój i ukojenie. Przejęłam kontrolę nad wieloma sprawami. Usłyszałam siebie po tym, jak skutecznie przez ostatnie miesiące zagłuszałam swoje pragnienia. Widzę znaki czasu na sobie. Ale to bardziej cieszy. Mam plan na nowe dni. Zawsze byłam planistką, taką perfekcyjną. U mnie musi być idealnie. Nie wszystko jednak może być. Ludziom bowiem z powiek spadają anioły i rzucają im się w oczy, a oni wciąż udają, że tego nie widzą… Wciąż udają.
Myśli przychodzą mi z łatwością do głowy, nawet teraz, gdy jestem podwójnie chora. Mam ich tysiące w głowie. Biegają, plączą się, są niemalże na zawołanie. Nie na wszystko znajduję odpowiedzi. Już nie muszę. Składam rozbite części w jedną całość. Pełna kontrola. Poza jedną częścią. Tam nie ma kontroli. Jeśli byłaby taka, wiem, że wtedy nie byłabym już tą dziewczynką z wymyślonymi dla siebie niebieskimi oczami. Mam wybór. Człowiek zawsze ma wybór. I ja stawiam na to, z czym przyszłam na świat. Tego zmienić nie chcę, nie mówiąc o tym, czy w ogóle dałoby się to zmienić.

Gdy kiedyś słowa się Twoje wypełnią
I gdy odnajdziesz zrozumienie
Zbudujesz z tego dom-schronienie
I jednym zamkniesz świat pragnieniem.

A wtedy bezmiar swej tęsknoty
Schowasz w odkrytą cichą bliskość
By czułość zamknąć w jeden dotyk
I cały ogień świata zakląć jedną iskrą.

W bukiet błękitu zbierzesz nieba spokój
I znów będą chwile jak dni długie, jasne.
Inni wciąż szarpiąc świat swoją nutą
Tobie nie wyrwą nic z tego, co własne.

A teraz jeszcze raz bądź silny
Lecz będąc sobą bądź też marzeniem –
Że się wypełnią kiedyś słowa,
Że znajdziesz swoje zrozumienie.

Znajdę swoje zrozumienie… Przed sobą zobaczyłam tylko przestrzeń i morze możliwości… jakkolwiek, gdziekolwiek, w czymkolwiek to się ukazało, pomógł wdzięk, pomogła konfesja, pomógł wiatr kobiecości… Znowu go czuję…

* Cytat: Chris Isaak „Life Will Go On”
* Fot. Daniel Rudzki/ Bogdan Jabłoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.